Przez ostatnich kilka miesięcy, poprzedzających przystąpienie Polski do UE, zaobserwować można było ciągle zwyżkującą ilość sprzedawanych nowych samochodów.
Przyczyną tego stanu rzeczy był z jednej strony niepokój i obawa, iż po przystąpieniu Polski do piętnastki, producenci i sprzedawcy będą chcieli wyrównać ceny aut w taki sposób, by we wszystkich krajach poszerzonej unii ceny samochodów nie różniły się w znacznym stopniu. Drugą przyczyną były zmieniające się przepisy odnośnie odliczeń VAT - obecne uniemożliwiają całkowite odliczenie tego podatku, a limitem jest kwota 5 tys. złotych.
Na ten systematycznie rosnący popyt pracownicy firm motoryzacyjnych (a szczególnie Fiata) patrzyli z zainteresowaniem i zadowoleniem. Rewelacyjnie wysoka sprzedaż Fiata Panda wymusiła na tyskiej fabryce oraz jej kooperantach dodatkową produkcję. Linie produkcyjne, które dotychczas szły przez 5 dni w tygodniu, od kilku miesięcy pracują po 6 dni w tygodniu. Tyska fabryka musi sprostać wyzwaniom rynku - i to nie tylko krajowego, ale i sprostać produkcji na eksport. Obecnie blisko 80% produkcji Fiata Pandy trafia na eksport - i może przez to klient na rynku polskim musi odczekać 6 - 7 tygodniu by dostać swój samochód.
Po 1 maja niewiele się zmieniło na rynku sprzedaży nowych samochodów. Okazało się, że ceny samochodów nie poszły w górę w takim stopniu, jak to wróżyli niektórzy. Dokonane regulacje i korekty cen są raczej niewielkie - i nie będą chyba w żadnym stopniu wpływać na zmianę popytu. Zagrożeniem spadku sprzedaży może być to, iż firmy, które były zdecydowane kupić nowe samochody, zrobiły to w terminie do 1 maja i teraz spadnie ilość sprzedawanych aut dla firm. Kolejnym zagrożeniem jest niepewna sytuacja polityczna, która bezpośrednio przekłada się na stronę ekonomiczną - większość aut w Polsce sprzedawanych jest w systemie kredytowym. A przy zawirowaniach w polityce ceny kredytów mogą niejednego odstraszyć i to skutecznie od nabycia nowego samochodu.
Jednak na dzień dzisiejszy sprzedaż aut nie słabnie. Toteż i władze Fiata zdecydowały się (widząc utrzymującą się koniunkturę) na zatrudnienie nowych pracowników. W tych tygodniach pracę w Fiacie podejmie nowych 80 pracowników. Wzrost zatrudnienia jest konieczny, bowiem załoga tyskiego Fiata systematycznie pracuje w nadgodzinach. Za nadgodziny pracownicy Fiata otrzymują więcej niż to wynika z zapisów kodeksu pracy, bowiem za każdą godzinę otrzymują dopłatę w wysokości 100%. Jeżeli przepracują w roku 10 dniówek w nadgodzinach - to każda następna godzina pracy w nadgodzinach premiowana jest dodatkiem w wysokości 120%. Tak więc zwiększony wysiłek pracowników w ostatnich kilku miesiącach ma dość wyraźne odbicie w wysokości comiesięcznych wypłat.
Sprzyjająca koniunktura rynku umożliwiła także wdrożenie w Fiacie oraz w zasadzie we wszystkich spółkach kooperujących podwyżek płac (średnio w granicach od 60 - 80 złotych) oraz na wypłacenie okazjonalnych nagród w granicach 200 - 250 złotych.
Można mieć nadzieję, że pomyślne wyniki sprzedaży aut będą już teraz nadchodziły systematycznie - to bowiem pozwoli nie tylko na utrzymanie dotychczasowych miejsc pracy, ale i na ich zwiększenie.