Kontynuacja zamiast przełomu
Marek Belka rozpaczliwie szuka sejmowego poparcia dla swojego rządu.
Belka, wydelegowany przez Aleksandra Kwaśniewskiego, na zdobycie poparcia w Sejmie ma czas zaledwie do 14 maja. Wtedy odbędzie się głosowanie nad powołaniem jego rządu. Prawdopodobne jest, że Belka to głosowanie przegra.
Swój rząd Belka próbuje przedstawić jako rząd fachowców i rząd przełomu. Te zapewnienia świadczą z pewnością o dużym poczuciu humoru Marka Belki, trudno przecież, żeby te zapewnienia traktować poważnie. Blisko połowa ministrów w rządzie Belki pracowała już w rządzie Leszka Millera - Jerzy Hausner (minister gospodarki i pracy), Włodzimierz Cimoszewicz (minister spraw zagranicznych), Wojciech Olejniczak (minister rolnictwa), Andrzej Raczko (minister finansów), Jerzy Szmajdziński (minister obrony narodowej), Waldemar Dąbrowski (minister kultury) - ci wszyscy panowie do końca wytrwali w rządzie z Leszkiem Millerem. Belka dał szansę także innym członkom rządu Millera - ministrem polityki społecznej (za Millera takiego ministerstwa nie było) został Krzysztof Pater, były wiceminister gospodarki, podwładny Jerzego Hausnera, a szefem Kancelarii Premiera został Sławomir Cytrycki, który w roku 2003 był ministrem skarbu.
Ewidentnie widać, że jest to rząd koalicji SLD (większość ministrów), prezydenta Kwaśniewskiego (jego człowiekiem jest Belka oraz Ryszard Kalisz, minister spraw wewnętrznych) oraz UP (z szefową UP Izabelą Jarugą-Nowacką jako wicepremierem ds. komunikacji społecznej). Taki układ nie gwarantuje jednak sejmowej większości, poparcia prezydenckiemu kandydatowi Belce odmówiła nawet proprezydencka Socjaldemokracja Polska Marka Borowskiego.
Nie wykluczone, że szefowie SLD, którym mocno zależy na powołaniu nowego rządu i odsunięciu widma wcześniejszych wyborów parlamentarnych, zawrą jakiś cichy układ z klubami parlamentarymi oficjalnie niepopierającymi rządu Belki. O tym, że jest to możliwe pokazało głosowanie nad próbą odwołania Zbigniewa Kaniewskiego z funcji ministra skarbu pod koniec kwietnia, na kilka dni przed ustąpieniem rządu Millera. Wskutek "niezadziałania" maszyny do głosowania Kaniewski głosowanie wygrał kilkoma głosami. W przypadku powoływania rządu Belki może być podobnie.
Nie można też wykluczyć ewentualności, że rząd Belki poparcia nie uzyska, wtedy decyzja o powołaniu nowego premiera będzie należała do Sejmu. Na taki rozwój wypadków liczy PSL, któremu marzy się fotel premiera dla ich szefa, Janusza Wojciechowskiego. Taki wariant ma tę zaletę, że pozwala na uzyskanie sejmowej większości przez koalicję SLD-UP-PSL przy poparciu Federacyjnego Klubu Parlamentarnego Romana Jagielińskiego.
Niezależnie od tych spekulacji pewne jest, że jakiś nowy rząd powstanie i nie ma co się spodziewać w tym roku wyborów parlamentarnych. Przyśpieszonymi wyborami nie są zainteresowane przecież ani SLD-UP ani PSL, które w sondażach badania opinii publicznej balansują na progu wejścia do parlamentu ani tym bardziej FKP, którego posłowie na kolejną kadencję parlementu nie mają co liczyć. Ta koalicja gwarantuje, że szybkich wyborów nie będzie.
Marek Belka zapowiada, że głównym zadaniem jego rządu będzie ograniczenie bezrobocia. Cel to oczywiście słuszny i potrzebny. O podobnych planach co chwilę mówił premier Leszek Miller, a jak widzimy niewiele wyszło z ich realizacji. W styczniu i lutym br. bezrobocie wyniosło 20,6 proc. - poziom już dawno w Polsce nienotowany. Marek Belka będąc ministrem finansów w rządzie Millera miał możliwości takich działań, które pozwoliłyby na zmniejszenie bezrobocia. Z tej możliwości nie skorzystał. Najważniejsze, gospodarcze resorty: finansów i gospodarki mają w rządzie Belki przypaść osobom, które tymi samymi zagadnieniami zajmowały się w rządzie Millera.
W rządzie Belki pozostał superminister Jerzy Hausner, odpowiedzialny za plan cięć w wydatkach socjalnych - skoro został, to wiadomo, że swoje plany nadal będzie chciał wprowadzać w życie.
Rząd Belki oznacza więc kontynuację liberalnych i antyspołecznych dokonań gabinetu Millera. Gwarantują to ci sami ministrowie, którzy zasiadali w rządzie Leszka Millera, a z usług których chce skorzystać teraz Belka.
Faktycznym głównym zadaniem nowego rządu będzie odzyskanie przez SLD-UP i PSL straconych punktów w sondażach wyborczych. Taki rząd będzie przypominał nachalnego akwizytora starającego się nam wcisnąć rzecz, która jest nam do niczego niepotrzebna ale za to droga.