Emeryci i renciści ratują Hausnera
Plan tzw. racjonalizacji wydatków publicznych autorstwa wicepremiera Jerzego Hausnera ma niewielkie poparcie społeczne.
Dużego wsparcia Hausnerowi udzieliły jednak "niezależne" media, "obiektywni" naukowcy i "krytyczni" publicyści. Dlatego plan Hausnera zostanie wprowadzony. Jako pierwsi ,,zbawienne" skutki planu odczują emeryci i renciści.
Ci wszyscy, którzy przejdą wkrótce na renty i emerytury trochę się zdziwią, ponieważ dostaną mniejsze świadczenia niż były przyznawane do tej pory. Jednym ze składników służących do obliczania przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych wysokości rent i emerytur jest tzw. kwota bazowa. Obecnie, kwota ta to przeciętne miesięczne wynagrodzenie z 2003 roku pomniejszone o składki na ubezpieczenia społeczne. Od 1 marca br. kwota bazowa wynosi 1829,24 złote i jest niższa o 33,38 złote od kwoty bazowej obowiązującej do końca lutego. Skoro jest mniejsza kwota bazowa to w efekcie tego zmniejszą się także wysokości przyznawanych rent i emerytur, o które wnioski będą składane po 1 marca. Ci wszyscy, którzy wnioski o rentę lub emeryturę złożyli do końca lutego będą mieli obliczoną ich wysokość na podstawie starej, wyższej kwoty bazowej.
Po kieszeni dostaną także te osoby, które otrzymały dożywotnią rentę. Wiceminister gospodarki Krzysztof Pater (czyli taki wice Hausner) potwierdził zamierzenia rządu dotyczące weryfikacji przyznawanych dożywotnio rent z tytułu niezdolności do pracy. Wszystkie osoby poniżej 50 roku życia i pobierające renty krócej niż 10 lat mogą się spodziewać wezwania przed superspecjalną komisję mającą ocenić, czy renta mu się należy, czy nie. Te osoby, które mają więcej niż 50 lat i pobierają rentę dlużej niż 10 lat także będą sprawdzane, ale tylko wtedy gdy będąc już na rencie pracowały. Można się domyślać, że w takim przypadku renty będą zabierane.
Wicehausner Pater zapowiedział, że ZUS będzie mógł zrezygnować z badania jeśli na podstawie dokumentacji lekarskiej delikwenta "w sposób oczywisty" będzie wynikało, że jest niezdolny do pracy. Różne osoby w różny sposób interpretują pojęcie "oczywisty" - mogą się więc zdarzać przypadki, że dla jednego lekarza ktoś w sposób oczywisty do pracy się nie nadaje, a dla innego lekarza także w sposób oczywisty ten sam ktoś może pracować jak najbardziej. Trzeba też zdawać sobie sprawę, że ZUS chcąc przyoszczędzić będzie starał się jak najwięcej osób ,,uzdrowić" i pozbawić w ten sposób renty.
Ta weryfikacja rencistów jest jednym z ważniejszych elementów tzw. planu racjonalizacji wydatków publicznych autorstwa wicepremiera Jerzego Hausnera. Od kilku tygodni pół Polski emocjonuje się tym, czy plan zostanie przegłosowany w Sejmie czy nie. Emocjonować się wcale nie ma czym, bo wiadomo, że plan przejdzie - ma on poparcie SLD, UP i federacyjnego klubu Romana Jagielińskiego. Za planem zagłosują także posłowie niezrzeszeni. To wszystko już daje sejmową większość. Za planem opowie się z pewnością duża część (jeśli nie większość) posłów PO. W Senacie sprawa jest oczywista, tylko sam klub SLD ma ponad 50 proc. głosów. Prezydent Kwaśniewski już kilka miesięcy temu powiedział, że plan Hausnera jest potrzebny, toteż nie ma co się spodziewać, że prezydent go zawetuje.
Plan Hausnera przewiduje zmniejszenie deficytu budżetowego kosztem emerytów, rencistów, pracujących kobiet (którym planuje się docelowo podnieść wiek emerytalny do 65 roku życia). Hausner i jego zwolennicy wiedzą, że emerytom i rencistom spokojnie można zabierać pieniądze i świadczenia bo wiadomo, że nie będą protestować. A jeśli nawet, to takie protesty można zignorować.
Według badań CBOS, jednego z ośodków badania opinii społecznej, 39 poc. badanych uważa, że w obecnej sytuacji finansowej państwa wprowadzenia planu Hausnera jest niecelowe. O tym, że plan ten zawiera zbyt daleko idące oszczędności, których wprowadzenie będzie zbyt dotkliwe dla ludzi, przekonanych jest 28 proc. ankietowanych, 16 proc. uważa, że plan ten jest z założenia zły i jego wprowadzenie nic nie naprawi. Tylko 32 proc. badanych przez CBOS uważa, że plan Hausnera trzeba koniecznie wprowadzić. Pomimo medialnej nagonki przekonywującej nas, że plan Hausnera jest dla nas czymś najlepszym, co mogło nas spotkać, duża częśc społeczeństwa w te bajki nie bardzo chce jednak wierzyć. Widaż, że duch w narodzie nie ginie.