Sprzedawanie górników

W Kurierze Związkowym nr 189 opisywaliśmy głośną sprawę procesów pracowniczych wytoczonych byłym spółką węglowym.

Procesów o to, że spółki węglowe nie realizowały wypłat z tytułu obowiązkowego podnoszenia stawek osobistego zaszeregowania pracownikom kopalń, wchodzących w ich skład. Sprawa dotyczy kilku tysięcy pracowników, którym na przestrzeni czasu od 1997 do 1999 r, nie rekompensowano zawartych w ponadzakładowym układzie zbiorowym pracy, gwarancji wzrostu stawek osobistego zaszeregowania.

W istocie rzeczy prawie każdy górnik jest poszkodowany. Każdy zatem mógł wnieść do właściwego sądu pracy pozew o zwrot należnych mu kwot, a nie wypłacanych przez spółki węglowe. Tak się jednak nie stało! Zaledwie co 10 górnik pozew taki złożył. Reszta wolała dać wiarę pracodawcom i innym, którzy wmawiali ludziom, że nie należy kierować spraw do sądu.

Oczywiście prym we wmawianiu ludziom, że procesy nie mają sensu wiodła związkowa przybudówka ówczesnego rządu Jerzego Buzka, NSZZ "Solidarność".

Po upływie kilku lat i szeregu procesach, raz wygranych raz przegranych nastąpiła kulminacja i w wyniku wniesionej przez WZZ "Sierpień 80" kasacji, została ona uwzględniona w pilotażowej sprawie Romana Zwadzkiego, co oznacza mówiąc bardziej ludzkim, nie prawniczym językiem, że to my mieliśmy rację, wytaczając sprawy przeciwko spółkom węglowym. Gra idzie o niebagatelne pieniądze. Otóż w przypadku wspomnianej pilotażowej sprawy kwota roszczenia Romana Zawadzkiego to 35 tysięcy złotych (nie licząc ustawowych odsetek, które znacznie tę kwotę podnoszą). Oczywiście rozprawy będą jeszcze trwały, ale znany jest ich kierunek.

Solidarność wobec takiego obrotu sprawy, postanowiła, starym zwyczajem znów zrobić ludziom wodę z mózgu i w swojej gazetce zamieściła rzekomy opis sprawy, który sprowadzał się do kłamliwej tezy, że z pieniędzy będą "nici", a myśmy sprawę przegrali. Ani słowem oczywiście ci manipulatorzy nie zająknęli się, że mamy w rękach zwycięską kasację Sądu Najwyższego, no bo po co pisać prawdę skoro można kłamać. A kłamać w sprawie trzeba, bo każdy górnik należący do nich spyta: ,,a gdzie są pieniądze dla mnie, skoro ci z Sierpnia dostają po kilkanaście (lub nawet kilkadziesiąt) tysięcy złotych?". Oczywiście takie pytania będą dla nich kłopotliwe, bo jak tu się przyznać, że wmawiając kiedyś ludziom, że spraw zakładać nie należy, Solidarność kłamała, przyczyniając się w ten sposób do ograbienia kilkudziesięciu tysięcy ludzi z należnych im pieniędzy. Stąd kłamstwa i dezinformacja. Ale mają one krótkie nogi. Daleko na nich solidaruchy nie ujdą.

Analogiczna rzecz raz już miała miejsce. Mechanizm był dokładnie ten sam! Otóż w 1994 roku w miesiącu lutym doszło do negocjacji płacowych w głośniej obecnie sprawie załącznika do Holdingowej Umowy Zbiorowej, na mocy którego pracownicy KHW mieli dostać podwyżkę wynagrodzeń. Po licznych przepychankach ustalono, że ludzie dostaną jedynie po 200 złotych (dołowi) i 100 złotych (powierzchnia kopalń). Podajemy kwoty po zrewaloryzowniu. Było to oczywiście znakomicie mniej niż być powinno. Zaraz po dokonaniu przez KHW wypłat tych kwot, WZZ "Sierpień 80" wystąpił do załóg pracowniczych o niezwłoczne kierowanie spraw do sądów pracy, o wypłatę reszty kwoty. Każdy pracownik miał do tego prawo. Wówczas w KHW pracowało 45 tysięcy ludzi. Sprawy założyło niespełna 3 tysiące górników, którzy nam wówczas uwierzyli. A trzeba przyznać że może trudno było uwierzyć, gdyż zarówno pracodawcy jak i (...) któż by inny stachanowcy od palantów, dalej wmawiali ludziom, że ze sprawy będą "nici", że skoro inni spraw nie zakładają to z pewnością "Sierpień 80" racji nie ma.

I znów jak w lichej burlesce, wielu wolało kupić naiwny kit kłamców i oszustów, niż zdecydować się na założenie spraw. Dlatego dzisiaj, po tylu latach, cierpliwi, członkowie WZZ "Sierpień 80" otrzymują odszkodowania (nawet po kilka tysięcy złotych), a pozostali, którzy woleli uwierzyć w kłamstwa palantów, obchodzą się tylko smakiem. Ale przynależenie do palantów ma, jak widać swoją cenę. W kopalniach KHW ceną tą jest kilka tysięcy złotych na jednego zatrudnionego pracownika. Mieli szansę walczyć o pieniądze, zrezygnowali, bo im wmówiono, że nie trzeba walczyć o swoje. Pozostaje im tylko pogratulować naiwności.

Wbrew pozorom to nie koniec całej sprawy. Otóż ktoś naiwnie mógłby uwierzyć, że wówczas Solidarność myliła się i kropka. Dlatego też, nie wierząc w wygraną odwodzili ludzi od procesów w KHW. Nic bardziej mylnego. Mamy w posiadaniu kolejny dowód na to, że Solidarność już w 1994 roku wiedziała (podobnie jak my), że sprawa stawek HUZ jest do wygrania. Więcej nawet! Otóż oni już w 1994 roku mieli tego pewność absolutną! Dlatego pomiędzy nimi, a KHW zawarto tajne przed załogami porozumienie, które publikujemy poniżej.

Czarno na białym wynika z tego porozumienia, że KHW uznawała (po kryjomu) roszczenia pracowników w sprawach HUZ i dlatego wypłaciła na KWK "Wieczorek", odszkodowanie w kwocie (oczywiście zaniżonej względem tego co być powinno) po 200 i 400 złotych (czyli ówczesne 2 i 4 milionie starych złotych).

Operacje przeprowadzano w zdumiewający sposób. Otóż jak podaje paragraf 7 niniejszej ugody: ,,kwota odszkodowania o której mowa w par 2 zostanie rozliczona po realizacji odszkodowań indywidualnych i pozostałą jej część przekazana będzie na konto NSZZ "Solidarność" w Banku Zachodnim S.A. na działalność związkową."

Nic dodać nic ująć! No może poza zdaniem komentarza, że nie dość iż na kopalni "Wieczorek" Solidaruchy ograbiły ludzi, to jeszcze na tym zrobili geszeft "zatrzymując" na swoim koncie "nadwyżki" na... działalność związkową, której przez przyzwoitość nie nazwę ochlajami związkowego aparatu. Jak wszyscy pracownicy kopalń KHW pamiętają na pozostałych kopalniach, głównie "Solidarność" wmawiała ludziom , że spraw nie należy zakładać.

Może by tak, ci którzy tam jeszcze należą, poszli do swoich związkowych bossów i spytali ich średnio grzecznie, czy i aby oni nie podpisali wówczas z KHW jakieś "tajnej" ugody, o której dowiadują się po latach dopiero od nas. Bo skoro w 1994 roku ,,Solidarność" "walnęła w poroże" 45 tysięcy górników nawet po parę tysięcy złotych od sztuki, ordynarnie ich okłamując i oszukując, to może by tak dzisiaj powiedzieli przynajmniej, czy im się to opłacało jako związkowi i jaką z tego mieli prowizję?

Obecnie znów "Solidarność" na analogicznych zasadach zabiera głos w sprawie stawek osobistego zaszeregowania. I znów jakiś mądrala wypisuje w ich gazetkach, że sprawa stawek jest przegrana, zbędna i właściwie, chyba jest tylko wymysłem "Sierpnia". I znów jak w przypadku wyżej opisanej sprawy, solidaruchy także odwodziły ludzi od zakładania spraw. I znów niestety wielu im uwierzyło. Dlatego jak będą realizowane wypłaty z tytułu zaniżania stawek, jedni będą dostawać tysiące złotych, a inni przełykać jedynie ślinę z goryczą, że znów ich solidarność nabrała. Na koniec ciśnie się stare przysłowie, że barany są od tego by je strzyc. Solidarność zaś najwyraźniej należy do niezłych postrzygaczy wełny.

D.P. B.Z.

Ponadto w numerze


Sprzedawanie górników

Putin na gazie

Magnaci z węgla

O jednym takim, co nie umiał skończyć

Jest pakiet socjalny w PHS

Podwyżka

Ugoda

Wypłaty w KWK ,,Murcki"

Ustalenia w Pakiecie

Pakiet socjalny PHS
Cała gazeta w formacie pdf.

Bezpłatna gazeta informacyjna Komisji Krajowej
Wolnego Związku Zawodowego ,,Sierpień 80" - Konfederacja.
Adres redakcji: 40-009 Katowice, ul Warszawska 19, tel (0-32) 253-70-99, fax (0-32) 206-84-30

up
Polecamy strony: Trybuna Robotnicza, Polska Partia Pracy, KPiORP
(c) 2000-2001 Biuro KK WZZ Sierpień 80. All Rights Reserved!