Przedruk za ,,Nowy Robotnik"
Zakłady należące do Polskich Hut Stali przygotowują się na przyjęcie inwestora strategicznego - indyjskiego koncernu metalurgicznego LNM.
Wszędzie trwają porządki, największe w Hucie Katowice. Nie dziwota, bo od lat panował tam największy brud.
Na początku lutego policja zatrzymała Marka D., prezesa Eko-Grysu (spółka należąca do PHS), jego zastępcę Adama G., a także dwie osoby odpowiedzialne w Hucie Katowice za zaopatrzenie. Zatrzymania te mają związek z tzw. aferą złomową.
Miesiąc wcześniej ponad 30 pracowników Huty Katowice zostało ukaranych, gdyż również byli uwikłani w nielegalny obrót złomem - część otrzymała wypowiedzenia, pozostali nagany i upomnienia. Nie zastosowali się do decyzji dyrekcji o wstrzymaniu wywozu złomu. Próbowali przeszmuglować z huty cały wagon złomu, który przykryto gruzem. Złom miał trafić na zwałowisko w Lipówce, gdzie gromadzone są odpady z Huty. Składowiskiem administruje wspomniana spółka Eko-Grys.
Złom jest niezbędny w procesie produkcji stali. Zazwyczaj do pieca hutniczego trafiają odpadki produkcyjne. W samej Hucie Katowice zużywa się kilkaset tysięcy ton złomu rocznie. Jednak przez lata spora część złomu zamiast pozostawać w hucie, wyjeżdżała poza zakład, by powrócić za pośrednictwem różnych firm. Wyjeżdżał za darmo, a wracał za odpowiednią odpłatnością. Cena złomu stalowniczego wynosi obecnie ok. 500 zł za tonę.
Spora część złomu wykorzystywanego do produkcji stali w HK pochodzi ze wspomnianego zwałowiska na Lipówce. Hałda ta jest rówieśniczką huty. Przez lata zebrało się w tym miejscu tysiące ton żelaza, żużlu oraz różnego rodzaju kruszyw. Część tych surowców ma zastosowanie gospodarcze. Przy właściwym zarządzaniu można byłoby zarabiać na hałdzie kokosy.
To właśnie spółka Eko-Grys, która powstała w 1998 r. z przekształcenia Wydziału Przerobu Żużla Huty Katowice zajmuje się odpadami poprodukcyjnymi - przeróbką żużlu konwentorowego oraz rozbiórką zwałowiska huty. Na podstawie umowy z HK, Eko-Grys jest zobowiązany do odzyskiwania ze zwałowiska złomu i przekazywania go w całości hucie, oczywiście za odpowiednią ceną (dużo niższą niż cena rynkowa). Wbrew założeniom, mechanizm był zupełnie inny.
Przez długi czas złom z Lipówki pozyskiwała prywatna firma Vector - specjalizująca się w produkcji okien! - którą wpuścił tam Andrzej Szydło, ówczesny wiceprezes HK (obecnie wiceprezes PHS, co zawdzięcza protekcji Andrzeja Szarawarskiego). Następnie ta odsprzedawała go spółce KEM, głównemu dostawcy złomu dla HK. Taki obrót złomem kosztował Hutę Katowice wiele milionów złotych.
Niewiele brakowało, by KEM przejął Eko-Grys, a zarazem zwałowisko w Lipówce. Do rozpisanego przetargu na sprzedaż Eko-Grysu zgłosiło się wielu zainteresowanych, z których wstępnie wybrano dwie: dużą międzynarodową firmę z branży, Slag Recykling oraz wspomniany KEM, niewielką firmę z Dąbrowy Górniczej, która zajmuje się działalnością handlowo-rekreacyjno-turystyczną. Jej właścicielem jest Mirosław Krawczyk, dobry znajomy Szydły, co być może wyjaśnia popularność KEM.
Prywatyzacja Eko-Grysu, którego głównym lobbystą był Andrzej Szydło, była - zdaniem kierownictwa PHS - konieczna, ze względu na obowiązek rekultywacji zwałowiska Lipówka. W przeciwnym razie firmie groziłyby wysokie kary, nałożone przez wydział ochrony środowiska. Obowiązek rekultywacji spocząłby na przyszłym inwestorze. W zamian za przejęcie firmy, musiałby wyłożyć te pieniądze. Rekultywację swego czasu wyceniono na 6,5 miliona złotych.
Tymczasem zwałowisko Lipówka to, jak już wspomnieliśmy, kopalnia "złota". Większość hałdy to materiał nadający się do odzyskania za grube miliony. Wystarczy samo sprzątanie, a nie bardzo kosztowna rekultywacja. Zresztą kilka lat temu fińska spółka SKJ-Yhtot Oy, należąca do firmy Rautaruukki, oferowała 70 mln zł za możliwość "grzebania" w hałdzie.
Po co więc całe to zamieszanie z prywatyzacją i rekultywacją? Po to, by zaprzyjaźniona spółka mogła za bezcen pozyskiwać złom i inne cenne surowce z Lipówki.
W Hucie Katowice panuje przekonanie, że zatrzymanie prezesa Eko-Grysu to tylko początek wielkich porządków, bo osób zamieszanych w "aferę złomową" jest znacznie więcej, nie wyłączając ludzi z kierownictwa PHS.
Lepiej późno niż wcale - można by powiedzieć o tym co dzieje się w PHS, a w tym konkretnym przypadku w Hucie Katowice. Szkoda jednak, że porządków takich nie przeprowadzono kilka lat wcześniej. Wówczas sytuacja państwowej Huty Katowice byłaby o niebo lepsza. Pośpieszne sprzątanie można tłumaczyć tylko jednym - trzeba pokazać się z jak najlepszej strony przed nowym właścicielem - Lakhsmi N. Mittalem, szefem LNM, który słynie z tego, że jak mało kto ceni sobie porządek i dyscyplinę.