Rząd coraz bardziej desperacko szuka sposobów na załatanie dziury budżetowej. Jedną z metod miała być lepsza ściągalność podatków.
Okazuje się jednak, że obecne służby skarbowe nie są w stanie wypełniać swoich obowiązków lepiej, a rząd nie ma żadnego pomysłu na ich usprawnienie.
Ostatnie tygodnie przyniosły wręcz serię spektakularnych porażek organów skarbowych w sądach. Skarb Państwa będzie musiał zwracać dziesiątki milionów złotych nienależnie pobranych podatków. Wszystko to dzieje się w sytuacji, gdy organa skarbowe mają niespotykanie szerokie uprawnienia. Urzędnicy skarbowi mogą zakładać podsłuchy, nie istnieje dla nich tajemnica bankowa, mają wszystkie uprawnienia policji państwowej.
Rządzący, wiedząc o tej sytuacji, zamiast usprawnić działanie aparatu skarbowego, zdecydowali się zaostrzyć kary za wykroczenia i przestępstwa skarbowe. I to zaostrzyć znacznie, górna granica wyroków ma być podniesiona dwukrotnie z 3 do 6 lat, oraz z pięciu do 10 lat. Prawdopodobnie znacznie podniesione zostaną również grzywny.
Czy te działania zwiększą wpływy do budżetu? Jak twierdzi Julia Pitera z Transparency International Polska Już w tej chwili aparat skarbowy ma duże uprawnienia. Właściwie może wszystko i to na własną rękę. Z prawidłowością działań urzędników skarbowych bywa różnie, nierzadko są one wręcz korupcyjne. (...) Zaostrzanie kar w stosunku do podatnika jest zwykłym udowadnianiem, że to państwo jest górą.
Niektórzy specjaliści twierdzą, że zaostrzenie kar, które stosować będą niedouczeni urzędnicy, spowoduje kolejną falę bankructw, których winnym będzie aparat skarbowy.
A to na pewno nie załata dziury budżetowej.