Według badań opinii publicznej koalicja SLD-UP nie ma obecnie szans na wygranie kolejnych wyborów parlamentarnych.
Największe szanse wygranej, daje się koalicji Prawa i Sprawiedliwości z Platformą Obywatelską. Obie te partie dużo dzieli a łączy jedno - chęć dorwania się do koryta.
Pracownia Badań Społecznych na zlecienie dziennika Rzeczpospolita przeprowadziła na początku stycznia ankietę, z której wynika, że aż 41 proc.Polaków uważa koalicję PO-PiS za najlepszą dla naszego kraju. Zaledwie 13 proc. badanych uważa, że najlepsza dla Polski byłaby koalicja oparta na SLD-UP. Trzeba przyznać, że liderzy Sojuszu i UP ciężko zapracowali na ten wynik, starając się w pocie czoła osiagnąć poziom społecznego niezadowolenia, jaki osiągnął rząd Jerzego Buzka. Premier Buzek ciężko pomagał w dorwaniu się do władzy obecnej ekipy. Teraz Leszek Miller i jego drużyna na różne sposoby, pomagają w wygraniu kolejnych wyborów partiom Tuska, Rokity i braci Kaczyńskich.
Jaś wędrowniczek
Pomysł, żeby poprawą sytuacji społeczno-ekonomicznej w Polsce zajęły się wspólnie Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwiość jest surrealistyczno-tragikomiczny. Wszyscy główni liderzy obu tych partii u władzy już byli, choćby w koalicji wspierającej rząd Jerzego Buzka. Czym to się zakończyło pamiętamy doskonale. Wybór koalicji PO-PiS będzie oznaczał powrót do władzy AWS bis - ci sami ludzie pod inną nazwą. Mistrzem Polski, a może i świata, w zmianie partyjnych szyldów jest gwiazda i ulubieniec mediów Jan Maria Rokita, który zaliczył już Unię Wolności, AWS, drobne prawicowe partyjki, by w końcu dojść do PO. Niewiele gorszym wynikiem mogą poszczycić się bracia Kaczyńscy.
Platforma Obywatelska postrzegana jest jako najbardziej liberalna partia w obecnym parlamencie. Jest zwolenniczką prywatyzacji wszystkiego co tylko na drzewo nie ucieka, gorąco krytykuje związki zawodowe, jako rzekomo relikt przeszłości uniemożliwiający świetlany rozwój naszego kraju. Do gwiazd PO należą m.in. Janusz Lewandowski, minister do spraw przekształceń własnościowych (czyli prywatyzacji) w rządach na początku lat 90-tych oraz Rafał Zagórny, wiceminister finansów w rządzie Buzka.
Trudno natomiast cokolwiek powiedzieć o programie gospodarczym Prawa i Sprawiedliwości, ponieważ takiego programu po prostu nie ma. Jest to dosyć interesujące, że partia, która już w przyszłym roku może współrządzić prawie 40 milionowym krajem w środku Europy, nie ma programu gospodarczego. A to właśnie problemy gospodarcze wymagają w Polsce pilnego rozwiązania! Partia braci Kaczyńskich swój wizerunek medialny opiera na sprawach związanych z bezpieczeństwem obywateli, co oczywiście jest problemem ważnym, ale nie jedynym. Innych problemów politycy PiS jednak nie dostrzegają.
Najbardziej widoczne są różnice miedzy PO a PiS w kwestiach integracji Polski z Unią Europejską. Platforma była w pierwszym szeregu zwolenników wejścia Polski do Unii, wyprzedzając nawet w swej europejskości SLD, członkiem PO jest Jacek Saryusz-Wolski, który w przeszłości negocjował warunki naszego wejścia do UE. Prawo i Sprawiedliwość zachowało dla odmiany unijną wstrzemięźliwość i zaczęło niedawno flirtować z jawnie antyunijną Ligą Polskich Rodzin i jak zawsze niezdecydowanym Polskim Stronnictwem Ludowym.
Poza różnicami politycznymi pomiędzy PO a PiS są także różnice personalne - po prostu faceci (a i kobiety) się wzajemnie nie lubią. Wiadomo, władza cementuje ale tylko do pewnego stopnia. Światli europejczycy z Platformy nie mogli znieść paskudnych twarzy ludzi o czystych rękach z PiS (z wzajemnością) czego efektem były rozpady koalicji tych partii rządzących Gdańskiem i Warszawą. Liderzy obu partii na szczeblu krajowym umniejszali rangę tych zdarzeń, zdając sobie sprawę, że za kilkanaście miesięcy przyjdzie im wspólnie rządzić całym krajem. To właśnie świadomość objęcia teczek i stołków ministrów, wiceministrów, wojewodów i innych urzędników pcha liderów PiS oraz PO we własne ramiona.
Rząd żywych trupów
Z wielu stron często sie słyszy, że Polska jest krajem katolickim. W katolicyźmie nie ma miejsce na wiarę w reinkarnację, ostatnio doszło do zdarzenia, które być może zmusi do przemyślenia jeszcze raz teorii o niesistnieniu reinkarnacji. Otóż na scenie politycznej znów pojawiła się Unia Wolności! Liderzy tej partii wysłali list do liderów PO i PiS. Napisali w nim, że interes Polski wymaga porozumiewania się przed wyborami, przełamania różnic i przedstawienia społeczeństwu zasad funkcjonowania przyszłej koalicji. Innymi słowy szefowie Unii Wolności chcą załapać się do przyszłego rządu przy pomocu PiS i PO, bo sami są za słabi. Unia Wolności już nie raz rządziła w Polsce i jak to rządzenie im wychodziło wszyscy widzimy.
Koalicja Platformy Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości oraz (ewentualnie) Unii Wolności pozwoliłaby bez wątpienia na stworzenie rządu fachowców. Tyle, że fachowców od zepsucia wszystkiego co jeszcze zepsuć można.