Przyśpieszenie prywatyzacji
Wszelkie pogłoski o tym, że jakoby ministrowie byli wyjątkowymi nierobami to bezczelne i karygodne kłamstwa.
Dowodem na pracowitość naszej władzy jest przyjęty pod koniec ubiegłego roku przez Ministerstwo Skarbu Państwa program prywatyzacji do roku 2006.
W latach 1991-2002 wpływy z prywatyzacji wyniosły ok. 73,3 miliarda złotych, z czego ok. 97 proc. zasiliło budżet państwa - czyli natychmiast zostało wydane, a zaledwie 3 proc. z wpływów z prywatyzacji przeznaczono na cele rozwojowe. W roku 2003 dochody z prywatyzacji wyniosły ok. 4,3 mld zl.
Według danych Ministerstwa Skarbu, na dzień 31 lipca 2003 roku, wolny od obciążeń majątek państwowy wart był ok. 93,8 mld zł. i jego rozmieszczenie wyglądało następująco:
- majątek przedsiębiorstw państwowych - 6,4 mld (wartość funduszy własnych według bilansów),
- majątek Polskich Kolei Państwowych - 11,7 mld (wartość funduszy własnych wg. bilansów),
- grunty Agencji Nieruchomości Rolnych (dawniej Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa) - 6,9 mld (wartość średniej ceny uzyskanej ze sprzedaży 1 hektara),
- inny majątek ANR - 7,5 mld (wartość szacunkowa),
- majątek jednostek badawczo-rozwojowych - 4 mld (wartość funduszy własnych),
- akcje i udziały w spółkach czynnych - 57,3 mld (wartość szacunkowa).
W programie czytamy, że sektory i przedsiębiorstwa w których ma dominować własność państwowa to porty lotnicze, morskie i śródlądowe; linie kolejowe; przesyłowe sieci elektroeneregetyczne; sieci gazociągowe i naftowe; strategiczne bazy magazynowe i tzw. szkieletowe sieci telekomunikacyjne (czyli tzw. trzon sieci do których przyłączane są sieci biegnące już do końcowego abonenta).
Ministerstwo Skarbu majątek przeznaczony do prywatyzacji podzieliło na sektory strategiczne i niestrategiczne. Do sektorów strategicznych, i to na pierwszym miejscu, został zaliczony sektor bankowy - zapowiedziano tutaj m.in. sprzedaż jeszcze w roku 2004 do 30 proc. akcji banku PKO BP na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, sprywatyzowany na być także Bank Gospodarki Żywnościowej, również poprzez wejście na giełdę. Skarb Państwa posiada 55,1 proc. akcji w PZU SA, 21 proc. akcji ma być sprzedane, w efekcie czego oddana zostanie kontrola nad tą największą firmą ubezpieczeniową w Polsce.
Planowana jest także prywatyzacja w sektorze energetycznym, na warszawską giełdę jeszcze w tym roku ma trafić do 30 proc. akcji Południowego Koncernu Energetycznego, także w tym roku na giełdę ma trafić grupa energetyczna Enea, czyli pierwsza w Polsce skonsilodowana grupa spółek dystrybucyjnych energii. Na giełdzie mają wylądować również akcje grupy energetyczno-węglowej Bełachatów-Opole-Turów (tzw. BOT), w skład, którego ma wejść m.in. kopalnia węgla brunatnego w Bełchatowie.
Do prywatyzacji przewidziano także górnictwo węgla kamiennego. W roku 2004 sprywatyzowany ma zostać Katowicki Holding Węglowy i Węglokoks, w poźniejszym terminie na sprzedaż mają iść Jastrzębska Spółka Węglowa, kopalnie Bogdanka i Budryk a nawet Kompania Węglowa.
Sprywatyzowane ma zostać także Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Do sektorów niestrategicznych, a przeznaczonych do prywatyzacji zaliczono m.in. branże farmaceutyczną, uzdrowiska, sektor cukrowniczy i spirytusowy a także jednostki badawczo-rozwojowe.
W latach 2003-2006 łączne dochody z prywatyzacji mają wynieść około 31 miliardów złotych - w roku 2003 wyniosły one 4,3 mld. a w latach 2004-2006 mają rocznie wynieść po ok. 8,8 mld.
Z tych wyliczeń wynika, że do końca roku 2006 skarb państwa pozbędzie się większości obecnie posiadanego majątku w przedsiębiorstwach. Do tego czasu pieniądze z prywatyzacji przeznaczane będą na łatanie kolejnych dziur w budżecie państwa. A co potem? Potem dziury z pewnością nie znikną a zabraknie pieniędzy na ich załatanie. Można być niemal pewnym, że wtedy pojawi się kolejny program "racjonalizacji" wydatków publicznych, czyli obcięcia wydatków na najuboższych, na zdrowie, oświatę, transport publiczny.
A można było zrobić inaczej. Nikt nie kwestionuje tego, że po przemianach ustrojowych w Polsce z lat 1989-1990 nasza gospodarka potrzebowała naprawy. Żeby tej naprawy dokonać nie trzeba było prowadzić wyprzedaży majątku. Przykłady licznych państw pokazują, że odpowiednio zarządzany sektor państwowy może być wydajny, konkurencyjny i dobrze się rozwijać - jednym z ostatnich takich przykładów jest Korea Południowa, która w ciągu ok. 20 lat z biednego kraju stała się gospodarczym gigantem bez prywatyzacji i przy niewielkim zaangażowaniu kapitału zagranicznego. Duża rola państwa w gospodarce pozwoliła na równomierny i stały rozwój m.in. Szwecji, Niemiec czy Francji - dzisiaj liberalne media przekonują, że w tych krajach skończył się czas, kiedy państwo zapewniało swoim obywatelom ochronę socjalną. Jesteśmy świadkami ogromnego paradoksu - w ostatnich latach stale rośnie tam wydajność pracy, rosną zyski przedsiębiorstw, rośnie produkt krajowy brutto a społeczeństwu wmawia się, że nie ma dla niego pieniędzy na wydatki socjalne - służbę zdrowia, oświatę, emerytury. To gdzie giną te pieniądze?
Podobną logikę mamy w Polsce - obywateli pozbawia się ich wspólnego majątku (poprzez prywatyzację) i wmawia się im, że to dla ich dobra.