Solidarność zorganizowała sobie tzw. Ogólnopolskie Dni Protestu, jakie trwały od 7 do 26 listopada. O akcji mówiła większość mediów, zachwalali ją funkcjonariusze związku. Szkoda jedynie, że ta akcja nie przyniosła oszałamiających efektów.
Solidarność domagała się m.in. bezwzględnej ochrony wypłaty wynagrodzeń; skutecznych działań zmierzających do ograniczenia bezrobocia; systemów osłonowych dla osób tracących pracę, w tym zasiłków i świadczeń przedemerytalnych; działań zmierzających do wyeliminowania przypadków szykanowania z powodu przynależności związkowej oraz realizacji postulatów zagrożonych branż i środowiska emerytów i rencistów.
- Jeśli rząd będzie kontynuował swoją antyspołeczną politykę, będziemy protestować - zapowiedział Janusz Śniadek, przewodniczący Solidarności.
Czyli pięknie! Solidarność postanowiła bronić wszystkich pokrzywdzonych przez rząd i pracodawców. Trochę szkoda tylko, że wodzowie Solidarności mają jakąś krótką pamięć.
Weźmy pierwszego z brzegu, czyli przewodniczącego Śniadka. Pochodzi on z stoczni, w której przez długi czas wspierał w antypracowniczych działaniach prezesa Janusza Szlantę. Dzisiaj Szlanta ma kłopoty z prokuraturą, która zarzuca mu finansowe przekręty czyli zawłaszczenie ponad 80 milionów złotych i działanie na szkodę stoczni. Prokuratura sprawdza także innych członków zarządu stoczni. Szlanta dzisiaj przechadza się na wolności, ale tylko dlatego, że zapłacił 300 tys. zł. kaucji. Czy przewodniczący Śniadek nic nie wiedział o jakiś nieprawidłowościach i przekrętach w stoczni kiedy był tam ważną figurą?
W czasach poprzedniego rządu, gdy na jego czele stał były działacz Solidarności Jerzy Buzek, a wielu działaczy tego związku było w rządzie i ministerstwach, a całemu rządowi wsparcia udzielał ówczesny przewodniczący Solidarności zapomniany już dzisiaj Marian Krzeklewski, kontynuowano prywatyzację. W wielu prywatyzowanych zakładach dzisiaj związki zawodowe mają utrudnianą dzialalność, działacze związkowi są szykanowani, a pracownicy otrzymują nieregularnie pensję.
W czasach rządów Buzka solidarnościowym wodzom jakoś nie przyszło do głowy organizowanie dni protestu. Ciekawe dlaczego?
Dzisiaj Solidarność zwiększając nagle swoją aktywność chce zatrzeć wspomnienie o swojej bierności z lat poprzednich i stara się ubrać w szaty jedynego obrońcy ludu. Za kilka miesięcy odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego, potem będą wybory do Sejmu i Senatu. Solidarność już rozpoczęła swoją kampanię wyborczą, prowadzi ją tylko pod inną nazwą - dni protestu.