Przedruk za ,,Rzeczpospolita" Nr 282 z 4 grudnia 2003
Po uchwaleniu przez Sejm ustawy o reformie górnictwa liderzy związkowi świętują tegoroczną Barbórkę z satysfakcją, że udało się wywalczyć niemal wszystko, czego żądali - prawie całkowite umorzenie gigantycznego długu, gwarancje zatrudnienia dla górników, bogaty pakiet osłon socjalnych, a przede wszystkim możliwość łączenia kopalń. (...)
Dobrze dla węgla, gorzej dla budżetu
Uchwalenie przez Sejm ustawy o reformie to dobra wieść dla samych górników, gorsza natomiast dla budżetu. Przyjęte w ustawie rozwiązania, a więc możliwość łączenia kopalń może, ale nie musi, prowadzić do ograniczania nadmiernych zdolności wydobywczych o zakładanych w programie 12 mln ton.
Czy tak się stanie nie jest pewne, bo branża ma ogromną zdolność drenowania pieniędzy z budżetu na cele całkowicie sprzeczne z zadaniami kolejnych reform. W tym na wzrost wydobycia węgla, zamiast jego ograniczania.
Obecna górnicza reforma będzie dwukrotnie droższa od poprzedniej, z lat 1998 - 2001, co przemilczają związkowcy, ale też nie zwraca na to uwagi rząd. Już w poprzedniej reformie wydawało się, że ponad 8,6 mld zł wydanych ze środków publicznych na reformowanie górnictwa jest sumą ogromną. Reforma obecna w ciągu najbliższych trzech lat pochłonie ponad 6,1 mld zł, jednak jej efekty będą nieporównanie skromniejsze. W czasie poprzedniej reformy (1998 - 2001) zmniejszono zatrudnienie w górnictwie o prawie 100 tys. osób, wydobycie ograniczono o ok. 32 mln ton. Oznacza to, że zmniejszenie zatrudnienia o tysiąc osób kosztowało budżet ponad 88 mln zł. Obecna reforma wymaga prawie 227 mln zł na ograniczenie zatrudnienia o tysiąc osób, będzie więc prawie trzy razy droższa. Związkowcy zwrócą zapewne od razu uwagę, że w owych 6 mld zł przeznaczonych na obecną reformę część stanowią tzw. skutki przeniesione z reformy ubiegłej. Trzeba bowiem wypłacać górnikom przyznane im wtedy świadczenia m.in. z tytułu tzw. urlopów górniczych.
Jeśliby więc pomniejszyć koszty obecnej reformy o owe "skutki przeniesione", które wynoszą ponad 1,7 mld zł, pozostały koszt reformy sięga ok. 5 mld zł. Z prostego wyliczenia wynika, że na redukcję tysiąca pracowników i 12 mln ton węgla przeznaczymy obecnie wciąż jeszcze ponad dwukrotnie więcej niż w trakcie poprzedniej reformy, bo ok. 183 mln (poprzednio 88 mln zł). (...)
Korzyści dla spółek węglowych
Do najkorzystniejszych dla górnictwa części ustawy należy cały jej rozdział 2., który formułuje zasady restrukturyzacji finansowej, czyli darowania i odłożenia terminu spłaty długów. Ostatnie poprawki naniesione przez Senat sprawiły, że umorzeniu ulegnie więcej niż 18 mld zł. Darowane zostały zobowiązania powstałe nie do 30 czerwca 2003, jak pierwotnie zakładano, lecz do końca września tego roku. Na oddłużeniu najbardziej skorzysta Kompania Węglowa. Miała być oddłużona na ok. 13 mld zł, poprawka Senatu sprawi, że prawdopodobnie kwota ta zbliży się do 15 mld. (...)
Kilka opcji
do wyboru
Dla górników, którzy koniecznie chcą pracować nadal, najważniejszy w ustawie jest art. 20. Mówi on, że pracownicy zatrudnieni pod ziemią i w zakładach przeróbki węgla, którzy nie skorzystają z proponowanych osłon socjalnych, otrzymają propozycję pracy na czas nieokreślony w kopalniach czynnych. Jest to ustawowe potwierdzenie zapowiedzi wicepremiera Hausnera, że żaden górnik nie zostanie z kopalni zwolniony wbrew swojej woli.
Górnicy, którzy dopuszczają myśl o rozstaniu się z kopalnią, wybrać mogą jedną z kilku opcji. Ci, którym brakuje nie więcej niż 3 lata do emerytury mogą przejść na tzw. świadczenie górnicze (75 proc. wynagrodzenia), które otrzymywać będą do uzyskania emerytury. Jeśli górnik nie będzie chciał bezczynnie spędzać reszty życia, może podjąć pracę poza górnictwem. Wówczas otrzymywać będzie 50 proc dotychczasowych zarobków. Z rozmów dyrekcji kopalń wynika, że spora część górników chce skorzystać z tego świadczenia.
Młodsi górnicy będą mogli skorzystać ze stypendium na przekwalifikowanie, czyli 100 proc. pensji wypłacanej przez pół roku, plus bezpłatne szkolenie i doradztwo np. przy zakładaniu własnej firmy. Górnik, który skorzysta ze stypendium, może też ubiegać się o 20 tys. zł pożyczki. Zostanie ona umorzona, jeśli firma przetrwa 12 miesięcy, a darowana w 50 proc., jeśli przetrwa pół roku.
Specjalną ofertę skierowano w ustawie wobec pracodawców, którzy zdecydują się zatrudnić byłych pracowników kopalń, którzy pracowali na powierzchni. Budżet zrefinansuje firmom przez 1,5 roku 100 proc. kosztów zatrudnienia takich pracowników. Jeśli przedsiębiorca zwolni kogoś przed upływem miesiąca, będzie zobowiązany do zwrotu pieniędzy.
Wszystko za nic
W czasie protestów związkowych, kiedy Kompania Węglowa została zmuszona do przedstawienia rozwiązań alternatywnych wobec likwidacji 4 kopalń, z wyliczeń zarządu wynikało, że można brać pod uwagę likwidację części zdolności produkcyjnych poprzez łączenie kopalń, a nie tylko ich likwidację. Z wyliczeń wynikało, że byłaby to metoda droższa, nawet o kilkaset milionów złotych (300 do 600 mln zł), zależnie od wariantu. Zarząd Kompanii obliczył też, że chcąc łączyć kopalnie, a nie tylko je likwidować i chcąc zmieścić się w zakładanych w programie kosztach reformy, należałoby albo zwolnić więcej pracowników, albo zrezygnować z wypłacania 14-tki, czyli realnej nagrody z fikcyjnych zysków.
Związki zawodowe oprotestowały to rozwiązanie. Podczas uchwalania w Sejmie ustawy ani senatorowie, ani posłowie, ani nawet przedstawiciele rządu, nie wspominali o potrzebie rezygnacji z nagród z zysku. Związkowcy wygrali niemal wszystko. Bez konieczności rezygnacji z czegokolwiek. Dlatego mogą spokojnie świętować Barbórkę. -
[skróty redakcji KZ]