Przedruk za ,,Gazeta Wyborcza", z 18 listopada 2003
Sławomir Starzyński: Odważy się Pan przedstawić wicepremierowi Jerzemu Hausnerowi plan, w którym nie będzie mowy o zamykaniu czterech nierentownych kopalń?
Maksymilian Klank, prezes Kompanii Węglowej: Jeżeli będą za tym przemawiały argumenty ekonomiczne, przedstawię taki plan. To mój obowiązek.
Jerzy Hausner jest bardzo przywiązany do planu likwidacji tych czterech kopalń. Podejmuje Pan duże ryzyko.
Celem programu restrukturyzacji górnictwa nie jest likwidacja czterech kopalń. Kompania Węglowa ma zacząć przynosić zysk. Ponieważ wzrasta popyt na węgiel, a ceny na świecie rosną, może się okazać, że trzeba będzie zweryfikować nasze założenia. Możliwe, że będzie się opłacało przedłużenie życia części kopalń. Jeszcze nie wiem, jak długo utrzymają się korzystne trendy, dlatego nie mogę zapewnić, iż nie będziemy zamykać czterech kopalń. Mogę natomiast powiedzieć, że wydobycie trzeba ograniczać.
Czyli zarząd Kompanii mięknie?
- Nie mięknie, ale zastanawia się nad korektą planu techniczno-ekonomicznego. Założenia, w których była mowa o likwidacji czterech kopalń, powstały grubo ponad pół roku temu. Teraz ceny eksportowe są o prawie 30 proc. wyższe, węgiel w kraju sprzedajemy po 140 zł za tonę. Zastanawiam się, co zrobić, żeby mieć jak najlepszy wynik. Plany przedstawię właścicielowi spółki, a właściciel podejmie decyzję.
Jeżeli właściciel zaakceptuje ten łagodniejszy sposób ograniczania wydobycia, związkowcy odtrąbią zwycięstwo.
- Tu nie będzie zwycięzców ani pokonanych. Pierwszy raz w historii górnictwa robimy mały krok, żeby tę branżę odpolitycznić.
Nie rząd zmienia cokolwiek w programie pod naciskiem związków i polityków, ale zarząd firmy zastanawia się nad zmianami.
Nie dlatego szukamy innych rozwiązań, że jest polityczny rozkaz czy ulegamy związkowcom, ale dlatego, że chcemy reagować na zmiany rynkowe.
Zarządzam firmą, która ma właściciela. Mam przygotowywać plany, których realizacja przyniesie największe korzyści dla firmy pod nazwą Kompania Węglowa i dla właściciela, czyli dla państwa. I to właśnie robię. Część zysku firmy chcę przeznaczyć na restrukturyzację kopalń.
Ale nie mogę marnować pieniędzy, bo właściciel jasno oświadczył, że przestaje być sponsorem górnictwa.Nie mam podstaw, by w to nie wierzyć.
[skróty redakcji KZ]
Rozmawiał Sławomir Starzyński