Na początku listopada pojawiła się internetowa strona www.debatapubliczna.gov.pl, na której każdy może zadać pytanie i wyrazić swoją opinię w sprawie programu cięć w wydatkach społecznych zaproponowanych przez wicepremiera Jerzego Hausnera.
Strona ta ma być jednym z wielu sposobów dyskusji nad programem Hausnera.
Jerzy Hausner i premier Leszek Miller mają nowy spory kłopot. Obaj bronią słuszności cięć w wydatkach publicznych zaproponowanych przez Hausnera, obaj wiedzą, że propozycje te nie podobają się większości Polaków. Z badań przeprowadzonych przez Pracownię Badań Społecznych w Sopocie w połowie października, wynika, że aż 63 proc. badanych jako "całkowicie nieuzasadnione" uważa podniesienie wieku emerytalnego dla kobiet. Jako "raczej nieuzasadnione" ten pomysł postrzega 23 proc. badanych - w sumie więc 86 proc. ankietowanych jest temu przeciwnych. Za opowiada się 10 proc. badanych. Za "całkowicie nieuzasadnione" 44 proc. respondentów uważa obniżenie zasiłku chorobowego, za "raczej nieuzasadnione" uważa go 36 proc. badanych - w sumie 80 proc. Polaków jest temu pomysłowi niechętnych. Mniej korzystnym zasadom waloryzacji emerytur i rent przeciwstawia się łącznie 79 proc. ankietowanych - 43 proc. uważa to za całkowicie nieuzasadnione, a 36 proc. za raczej nieuzasadnione. Także stopniowa likwidacja świadczeń przedemerytalnych spotkała się ze społeczną niechęcią - odrzuca ją 75 proc. badanych - za raczej nieuzasadniony ten pomysł uważa 34 proc. ankietowanych, a jako nieuzasadniony całkowicie 41 proc. Łącznie redukcji wydatków na cele społeczne sprzeciwia się 68 proc. badanych - 33 proc. uważa cięcie tych wydatków za "całkowicie nieuzasadnione", a za "raczej nieuzasadnione" uważa je 35 proc. Program redukcji wydatków społecznych cieszy się marnym poparciem, zaledwie 21 proc. - 6 proc. uważa je za "całkowicie uzasadnione" a 15 proc. za "raczej uzasadnione".
Program wicepremiera Hausnera spotkał się nawet ze sporym sprzeciwem wewnątrz samego SLD. Dlatego Hausner przekonuje, że przedstawione propozycje to tylko projekty do dyskusji, że jeszcze nie zapadły żadne decyzje, że nad każdym pomysłem gotowy jest negocjować. Hausner zapowiedział, że dyskusje takie potrwają do około połowy stycznia przyszłego roku. Te negocjacje to jednak jedna wielka bajka dla naiwnych.
Premier Leszek Miller kilkukrotnie podkreślał, że popiera pomysły wicepremiera Hausnera i że jeżeli nie zostałyby one zrealizowane to będzie to oznaczać koniec tego rządu. W dobrze pojętym, osobistym interesie Millera jest to, żeby ten rząd funkcjonował możliwie jak najdłużej. Cięcia budżetowe spotkały się generalnie z przychylnym głosem tzw. środowisk opiniotwórczych - czyli liberalnych mediów i ekonomistów, całej masy rzekomo niezależnych komentatorów i analityków. Wielu z nich uważa, że cięcia Hausnera są zbyt małe i że powinien on sięgnąć do kieszeni pracowników, emerytów i rencistów, najuboższych jeszcze głębiej.
Tzw. niezależne media i obiektywni analitycy zrobią wiele, żeby przeciwników Hausnera pokazać jako dinozaury PRL i śmiertelnych wrogów świętego wolnego rynku. Jerzy Hausner odbył już kilka spotkań z przedstawicielami pracodawców, podczas których przekonywał, że nie zamierza wycofywać się ze swoich propozycji, a debata publiczna ma być jedynie formą edukacji - czyli mądrala Hausner chce tłumaczyć głupkowatemu społeczeństwu, że musi się ono zgodzić na jego wspaniałe pomysły.
Zazwyczaj dyskusja polega na tym, że rozmawia ze sobą co najmniej dwóch partnerów, którzy mają takie same prawa. Dyskusja według Hausnera to zupełnie coś innego - on tłumaczy, a reszta ma milczeć.