Węgiel najdroższy w historii
Przedruk za ,,Rzeczpospolita", z 29 października 2003 r.
Światowe ceny węgla osiągnęły we wrześniu nienotowany w historii poziom ponad 60 dolarów za tonę.
Jeszcze w kwietniu tego roku były to zaledwie 33 dolary. Czy wobec tego pojawia się szansa na opłacalny eksport polskiego węgla?
Nie ma ekonomicznego uzasadnienia eksport niskokalorycznych miałów, sprzedawanych po kilkanaście dolarów za tonę, co w sposób drastyczny obniżało średnią cenę i rzutowało na wyniki eksportu polskiego węgla. Najwyższe ceny uzyskuje się za węgiel wysokiej jakości. Problem w tym, że nie można wydobywać tylko i wyłącznie węgla dobrego.
Na przyszły rok Węglokoks zakontraktował ze spółkami węglowymi 14 mln ton węgla, który zamierza wyeksportować. To zdecydowanie mniej niż w latach poprzednich, kiedy to sprzedawał za granicą powyżej 20 - 22 mln ton. Już w tym roku zamiast zakontraktowanych 21 mln ton węgla Węglokoks wyeksportuje około 19 mln ton. Okazuje się, że seria problemów natury technologicznej, jakie zdarzyły się w kilku kopalniach m.in Katowickiego Holdingu Węglowego sprawiła, że zarząd holdingu skorzystać zamierza z tzw. klauzuli wyższej konieczności, bo nie wywiąże się z kontraktów.
Dobre perspektywy
W przyszłym roku eksport polskiego węgla może być bardziej opłacalny. Przy średniej cenie sięgającej już 60 USD za tonę, przy założeniu, że drastycznie ograniczy się nieopłacalny eksport najgorszej jakości miałów, jest szansa, że Polska tanim węglem, sprzedawanym poniżej kosztów wydobycia, przestanie dotować Europę.
Stanie się tak tylko wtedy, jeśli ceny węgla pozostaną nadal wysokie. Analitycy twierdzą, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż na obecnym poziomie utrzymają się one przynajmniej przez cały przyszły rok.
Wiele zależy od sytuacji w Chinach. Jeśli kraj ten nadal będzie rozwijał się w dotychczasowym tempie ponad 7 proc., wciąż będzie wykupywał frachty morskie. Zapotrzebowanie Chińczyków na przewóz drogą morską masowych ładunków jak ruda żelaza, cement czy wyroby stalowe jest ogromne. Dlatego też ceny frachtów drastycznie podskoczyły. O ile jeszcze niedawno przewiezienie tony węgla z Australii do Europy kosztowało około 9 USD, o tyle obecnie zapłacić trzeba 34 - 36 USD, jeśli uda się zdobyć wolny statek. Sprawiło to, że ceny węgla dostarczanego do Europy wzrosły o co najmniej 20 USD.
Strajki w Wenezueli
Na to wszystko nałożył się spadek podaży węgla na światowym rynku. Stało się tak z powodu strajku górników w Wenezueli i w Indonezji, co w efekcie zmniejszyło produkcję o kilkanaście milionów ton. W tym samym czasie wzrósł popyt na węgiel, spowodowany długą zimą, upałami w lecie, kiedy to zaczęło brakować wody do chłodzenia elektrowni atomowych i trzeba było ograniczać produkcję energii elektrycznej. Wszystko to wywindowało ceny na tak wysoki poziom.
Strategia eksportu polskiego węgla na rok przyszły zakłada dalszą sprzedaż do krajów, gdzie dowozi się go lądem, a więc m.in. do Austrii, Ukrainy, Słowacji, Węgier, Niemiec. Można tam sprzedać do 7 mln ton. Pozostała część eksportu musi być kierowana drogą morską, a koszty frachtu, przeładowywania i składowania sprawiają, że zyski z eksportu drogą morską są znacznie niższe niż drogą lądową.
- Naszym celem nie jest wyciąganie węgla z rynku polskiego i jego eksport za wszelką cenę. Z dużą niechęcią, mówiąc delikatnie, podchodzimy do sprzedaży słabego węgla drogą morską, bo zyski z jego sprzedaży są praktycznie żadne - mówi Zbigniew Sobel, wiceprezes Węglokoksu.
Obecnie eksport węgla o niskiej jakości (poniżej klasy 22 kcal) stanowi około 10 proc. całego eksportu. Bardzo niska cena tegoż węgla zdecydowanie obniża średnią cenę eksportu. O ile energetyczny węgiel lepszej klasy transportowany do odbiorcy lądem, można sprzedać np. za 180 zł za tonę, o tyle za słaby węgiel przewożony drogą morską uzyskuje się np. 7 dolarów, co nie ma ekonomicznego sensu, natomiast w sposób porażający, jak określa to wiceprezes Sobel, obniża średnią cenę eksportu. Wniosek jest jednoznaczny, nie warto eksportować niskiej jakości miałów węglowych.
Obecnie rozpoczęto kontraktację eksportu na rok przyszły. Zarząd Węglokoksu spodziewa się, że średnie cena eksportowa w roku przyszłym będzie o ok. 70 proc. wyższa niż w roku poprzednim, pod warunkiem jednak, że maksymalnie ograniczy się eksport węgla niskiej jakości, transportowanego drogą morską.