Ludzie w tysiącach zakładów pracy w Polsce protestują przeciwko restrukturyazcji ich firm.
Z reguły restrukturyzacja oznacza nic innego, jak ograniczanie zatrudnienia, ograniczanie płac i praw pracowniczych i mocy produkcyjnych.
Z restrukturyzacją jednak zawsze wiążą się obietnice, iż jest to działanie niezbędne, aby firma w przyszłości mogła sprawnie funkcjonować. Pracownicy pytają więc często, jaka firma w Polsce zakończyła restrukturyzację i ma się dobrze? Na takie pytanie większość zarządzających państwowymi przedsiębiorstwami nie potrafi udzielić żadnej odpowiedzi. Niektórzy jednak wymieniali... Stocznię Gdynia.
Wymieniali, już nie będą o niej wspominać. Obecnie Stocznia stoi na krawędzi bankructwa i funkcjonuje jedynie dzięki wsparciu Skarbu Państwa.
Jeszcze kilka lat temu, Stocznia Gdynia wydawała się być przykładem sukcesu restrukturyzacji. Rząd był tak zachwycony jej wynikami ekonomicznymi, że oddał jej nawet majątek po upadłej Stoczni Gdańskiej. W efekcie, tych kilkuset pracowników niegdyś kolebki Solidarności, którzy przetrwali jakoś upadek Stoczni Gdańskiej i znalazło się w Stoczni Gdynia, po raz kolejny przechodzą dramat, związany z niepewnością co do dalszych losów ich firmy.
W ostatnich dniach bowiem prokuratura aresztowała byłe kierownictwo Stoczni Gdynia. Postawione im zarzuty mówią o wyrządzeniu firmie szkody w wysokości kilkudziesięciu milionów złotych. Okazało się, że dawne dobre wyniki finansowe Stoczni Gdynia wynikały z tzw. kreatywnej księgowości.
Były prezes Stoczni Janusz Sz. oraz dwaj wiceprezesi Andrzej B. i Hubert K., wyszli szybko po aresztowaniu na wolność, za poręczeniem majątkowym.
Nie przyznają się do winy, jednak złożyli obszerne wyjaśnienia. Mają zakaz opuszczania Kraju i czekają na proces, w którym grozi im kara do 10 lat więzienia.
Nie wiadomo, jak nowy Zarząd Stoczni da sobie radę z bankami, które zgłaszają się po pieniądze, wydane przez oskarżonych prezesów. Póki co, pozostało im jedynie pisać na nich zawiadomienia do Prokuratury.