Rząd na swym posiedzeniu 8 października przyjął Program Uporządkowania i Ograniczenia Wydatków Publicznych. Dzień później został on upubliczniony.
Program polega na cięciu wydatków budżetowych z których korzystali pracownicy, renciści i emeryci.
O potrzebie tzw. racjonalizacji wydatków publicznych przedstawiciele rządu mówili od dawna, byli do tego zachęcani przez różnego typu liberalno-moralne autorytety i innych, ,,niezależnych" specjalistów. Wszyscy oni przekonywali, że cięcia wydatków są konieczne ponieważ dług publiczny w naszym kraju zbliża się do granicy 60 proc. Produktu Krajowego Brutto " a zgodnie z Konstytucją nie może tego limitu przekroczyć. W przyszłym roku dług publiczny ma wynieść już ok. 55 proc. PKB. Rząd wziął więc poważnie zalecenia liberalnych specjalistów i przygotował program cięć, który składa się z dwóch części. Jedna dotyczy administracji państwowej, druga wydatków socjalnych.
W sferze administracji publicznej "Program..." zakłada m.in. zmniejszenie liczby państwowych stanowisk kierowniczych oraz liczebności gabinetów politycznych ministrów i urzędów centralnych. W ten sposób dojdzie do zmniejszenia liczby stanowisk kierowniczych o 10 proc. czyli o 25 osób od 1 stycznia 2004 r. Sekretarze Stanu zostaną, nie będą jednak dysponowali etatami na asystentów, a ministrowie będą mieli możliwość zatrudniania tylko czterech osób w gabinecie politycznym. Zdaniem wicepremiera Jerzego Hausnera, który przygotowywał program, to od 1 stycznia da ,,kolosalną" oszczędność 40 etatów! Program zakłada też, że Dyrektorzy Generalni będą występować tylko w ministerstwach i urzędach zatrudniających więcej niż 200 osób.
Rząd postanowił zmniejszyć zatrudnienie w wojewódzkiej administracji rządowej o 5 proc. kolejno w latach 2005, 2006 i 2007, a więc łącznie o 15 proc. Program zakłada ograniczenie wykorzystania osobowych samochodów w administracji rządowej, w taki sposób by koszty łączne z tym związane we wszystkich resortach i urzędach centralnych zostały zmniejszone od 1 stycznia 2004 o 15 proc. w każdym z nich. Zostanie też wprowadzony obowiązkowy audyt wydatków bieżących wszystkich instytucji nadzorowanych przez Centralną Administrację Rządową. Chodzi o to, aby zmniejszyć koszty wydatków w tych instytucjach od 3 do 5 proc. kosztów ogólnych. Te działania oszczędnościowe są śmiechu warte, np. zmniejszenie zatrudnienia w administracji rządowej w województwach ma przynieść w latach 2004-2005 ok. 46 mln zł. Dla porównania, przyszłoroczne wydatki z budżetu państwa to 198 miliardów. Te skromne oszczędności mają być zasłoną dymną przed krytyką, że rząd uderza w pracowników i najbiedniejszych " których dotyczy druga część programu.
Chyba najpoważniejszą proponowaną zmianą dotyczącą pracowników jest wydłużenie wieku emerytalnego. Jak mówi Jerzy Hausner przeciętny wiek emerytalny w Polsce wynosi 57 lat, czyli w wieku 57 lat przeciętnie w Polsce przechodzi się na emeryturę, jest to 56 dla kobiet, 59 dla mężczyzn, podczas gdy konstytucyjny wiek emerytalny do 60 dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Rząd chce wyraźnie wydłużyć okres zatrudnienia. Program zakłada też zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn oraz wprowadzenie formuły elastycznego wieku emerytalnego w przedziale lat 62 " 65. Wyrównywanie wieku emerytalnego, polegające na podwyższeniu go do 65 lat dla kobiet, ma rozpocząć się dopiero w roku 2010.
Rząd chce także ograniczać system świadczeń przedemerytalnych do końca 2006 r. Zmiany nie będą dotyczyć świadczeń już przyznanych, te będą wypłacane. Świadczenia będą zastępowane działaniem, które wspomaga zatrudnienie osób powyżej 50 roku życia przez tzw. "program 50 plus". Program zakłada też wdrożenie systemu emerytur pomostowych dla osób pracujących w szczególnych warunkach i o szczególnym charakterze.
Jerzy Hausner proponuje także zmianę zasady waloryzacji świadczeń społecznych; z wyjątkiem świadczeń emerytalno-rentowych i minimalnego wynagrodzenia, wszystkie inne waloryzacje mają zostać zniesione. Program proponuje rozwiązanie, które oznaczałoby, że waloryzacja nie będzie automatyczna każdego roku, a będzie przeprowadzana dopiero wtedy, gdy skumulowana inflacja przekroczy wskaźnik pomiędzy 5 a 10 proc. Tylko w roku przyszłym oszczędności z tego tytułu mają wynieść ok. 1,35 mld zł., a w roku 2005 już 4 miliardy. Program zakłada ograniczenie kosztów zasiłków chorobowych: wszystkie dni będą płatne, ale zamiast 80 proc. zasiłku do wysokości 70 proc. Tu oszczędności nie są wielkie " w roku przyszłym mają wynieść ok. 0,3 miliarda, a rok później 0,42 mld.
Jedną z najciekawszych propozycji jest bez wątpienia weryfikacja przyznanych stałych rent tym osobom, które mają więcej niż 10 lat do emerytury. Rząd chce zmniejszyć ilość takich rencistów i wysłać ich do pracy. Cała procedura sprawdzająca ma potrwać ok. 2-3 lata.
Rządowy program zakłada zmiany systemu zatrudnienia osób niepełnosprawnych w taki sposób, by środki przeznaczane na zatrudnianie osób niepełnosprawnych przesunąć od pracodawców w kierunku osób niepełnosprawnych. Likwiduje sytuację preferowania zakładów pracy chronionej, na rzecz zatrudniania na tzw. wolnym rynku, w konsekwencji ma to zwiększyć poziom zatrudnienia osób niepełnosprawnych. Tutaj wśród tych proponowanych zmian jest także opcja przeniesienia funkcji państwowego funduszu rehabilitacji osób niepełnosprawnych na poziom wojewódzki i na poziom powiatowy.
Bezpieczni nie mogą się czuć także rolnicy. Rząd chce zróżnicować wysokość składki na rolnicze ubezpieczenie społeczne (KRUS) " teraz wszyscy rolnicy płacą taką samą składkę, a propozycja jest taka, żeby składka była uzależniona od dochodów rolnika.
Jerzy Hausner zapowiada, że program cięć w wydatkach publicznych będzie dyskutowany ze wszystkimi ugrupowaniami politycznym. Ma powstać 5 super zespołów, które będą wypracowywały propozycje odzwierciedlające punkt widzenia różnych ekspertów. Wicepremier zapowiada także przeprowadzenie "wnikliwych" badań społecznych pozwalających ocenić, jakie jest stanowisko różnych grup społecznych i społeczeństwa wobec proponowanych rozwiązań. Rząd wyznaczył termin do zakończenia konsultacji nad programem na 15 stycznia 2004 roku.
Podsumowując, do końca roku 2007 oszczędności budżetu państwa zaproponowane przez Hausnera mają wynieść blisko 12,1 miliarda złotych, w tym samym roku dług publiczny ma wynieść 58,7 proc. PKB.
Za te propozycje rząd już zebrał pochwały liberalnych środowisk, niektóre z nich zarzucały jednak, że cięcia są zbyt małe. Prawdopodobnie zapowiadane przez Hausnera konsultacje społeczne (m.in. ze związkami zawodowymi) mają tylko uwiarygodnić program, wątpliwe, żeby rząd z tych propozycji ostatecznie się wycofał.