Trwają rozmowy górniczych central związkowych z rządem. Niezmiennym postulatem związkowców jest odejście przez rząd od zamiaru likwidacji czterech kopalń.
Pierwsza tura rozmów w Warszawie odbyła się 1 października. Wielogodzinne negocjacje nie przyniosły jednak żadnego porozumienia. Rząd wyraził gotowość dalszych negocjacji i kolejna tura rozmów odbyła się w piątek, 3 października. Również nie osiągnięto żadnego porozumienia.
Strony rozmów umówiły się na następne spotkanie, również w Warszawie, 9 paździenika. Wcześniej, do 8 października, mają zostać podjęte ustalenia na temat przekazania kopalni Bolesław Śmiały do Południowego Koncernu Energetycznego.
Mimo rozmów, górnicy nie przerywają protestów. Wciąż trwa okupacja siedziby Kompanii Węglowej oraz protesty na dachach kopalń w Bytomiu. Rząd prowadzi antygórniczą propagandę, starając się przeciwstawić górników i resztę społeczeństwa. Tymczasem węgiel kamienny potrzebny jest nie tylko mieszkańcom Śląska, a obrona kopalń to nie tylko sprawa górników. Węgiel to dla nas Polaków bezpieczeństwo energetyczne. Bez polskiego węgla nie ma szans na utrzymanie dzisiejszego poziomu cen na energię elektryczną i energię cieplną.
Dzisiaj ogrzanie 100 metrowego mieszkania węglem kosztuje 2200 złotych. Jeśli używać do tego celu gazu, będzie to już 3800 złotych. Korzystając z energii elektrycznej, kosztuje to aż 5200 złotych. Gdy kopalń nie będzie, ceny węgla, gazu i energii elektrycznej znacznie wzrosną. Polska należy do grupy 18 państw na świecie, które posiadają samowystarczalność energetyczną. Koszt wytworzenia energii cieplnej z oleju opałowego jest 1,85 raza droższy niż z węgla, przy użyciu nowoczesnych kotłów. Produkcja energii cieplnej z gazu jest aż 1,5 raza droższa. Państwa importujące energię narażone są nie tylko na dyktat cen, ale również na katastrofy, o czym przekonują dobitnie niedawne awarie na styku USA/Kanada, we Włoszech czy w Skandynawii. Awaria międzynarodowych łączy pozbawiła prądu miliony ludzi, niektórych na dłużej niż tydzień. Polska nie musi importować energii elektrycznej tak długo, jak długo wydobywa własny węgiel.
Polski węgiel to nie tylko niskie ceny prądu. To również praca dla setek tysięcy osób na kolei, w portach nad Bałtykiem i w tysiącach firm z terenu całego Kraju, które współpracują z kopalniami. Począwszy od tartaków, poprzez producentów odzieży i obuwia, skończywszy na specjalistycznej aparaturze elektronicznej. Dla Polskich Kolei Państwowych węgiel jest głównym transportowanym towarem. Przewozy towarowe PKP utrzymują zaś nierentowne przewozy osobowe. Dla polskich portów, węgiel to 75% całości eksportu, jaki przez nie przechodzi. To zatrudnienie i pieniądze nie tylko dla portów, ale równiż dla firm agencyjnych, spedycyjnych, ubezpieczeniowych, służb celnych, administracji morskiej i wielu innych.
Polscy górnicy wydobywają węgiel bardzo niskim kosztem. Pośrednicy, którzy ze względu na bałagan prawny i organizacyjny dowolnie windują ceny węgla, sprzedają go po 400 a nawet 600 złotych. Ta sama tona węgla na bramie kopalni kosztuje od 100 złotych 64 groszy (KWK ,,Bielszowice") do maksymalnie 154 złotych 62 groszy (KWK ,,Anna"). Dla porównania koszt wydobycia tony węgla w kopalniach niemieckich wynosi 140 euro, czyli ponad 600 złotych. Wbrew temu, co się nam wmawia, w Unii Europejskiej dotuje się wydobycie węgla w krajach: Niemcy, Hiszpania, Wielka Brytania. Wszystkie te kraje razem wydobywają mniej węgla, niż Polska. U naszych zachodnich sąsiadów, kwota dotacji to 3-4 miliardy euro rocznie.
W Polsce górnictwo obłożone jest 21 podatkami i opłatami. Wpłaca do budżetu wielokrotnie więcej, niż z niego otrzymuje. Od początku roku do końca lipca 2003, górnictwo odprowadziło do budżetu centralnego i budżetów lokalnych astronomiczną kwotę 2 miliardów, 750 milionów złotych. W zamian górnicy dostają z budżetu jedynie odroczenia płatności niektórych podatków oraz dofinansowanie na likwidację kopalń. Budżetowe środki przeznaczane są wyłącznie na likwidację kopalń i miejsc pracy na Śląsku. Do samego wydobycia się w Polsce nie dopłaca. Mamy za to najwyższy na świecie VAT na węgiel .
W Polsce za wszelką cenę, rodzimy węgiel zastępuje się rosyjskim gazem. Do budowy kotłowni gazowych państwo dopłaca poprzez fundusze ochrony środowiska. Do równie ekologicznych, nowoczesnych kotłowni węglowych, dofinansowanie można dostać tylko w dwóch województwach. To nic innego jak dyskryminacja węgla.
W ciągu ostatnich lat zatrudnienie w górnictwie zmniejszyło się z 430 tysięcy do 140 tysięcy. Wydajność pracy wzrosła kilkukrotnie, poziom płac się obniżył, i jest podobny do poziomu płac w innych branżach. Ministrowie wciąż jednak twierdzą, że górnicy dostają dużo i nie wiadomo dlaczego jeszcze protestują. Tymczasem Śląsk choć jest drugą co do wielkości konurbacją w Europie, liczbą ludzi bez pracy i perspektyw już dzisiaj stanowi najbardziej zdegradowany ekonomicznie i społecznie region na kontytnencie. Żadne nowe miejsca pracy nie powstają.
Likwidacja kopalń dotyczy nie tylko mieszkańców Śląska. To problem każdego, kto używa energii elektrycznej i ogrzewa swoje mieszkanie. Jeśli nie będzie nas stać na zrozumienie dzisiaj tego problemu, w przyszłości nie będzie nas stać na ogrzanie i oświetlenie naszych domów. Zrozumiemy to, gdy w nieogrzanym mieszkaniu w gniazdkach zabranie prądu, ale wtedy będzie już za późno.