Nie słabną protesty w obronie zagrożonych likwidacją kopalń.
11 września około 10 tysięcy górników wraz z rodzinami wyjechało na manifestację do Warszawy. Protestujący przeszli długą trasę przez centrum miasta, mijając Ministerstwo Gospodarki, Sejm RP oraz Urząd Rady Ministrów.
Ogromna większość protestujących zachowywała się spokojnie, mimo wszechobecnych obłoków gazu łzawiącego oraz polewania z policyjnych armatek wodnych. Jednak grupa około 100-200 osób, która niestety wmieszała się w tłum, zaczęła atakować policję. Do pierwszych starć doszło pod Ministerstwem Gospodarki, kolejne miały miejsce pod Urzędem Rady Ministrów.
Starcia z policją, w których rannych zostało kilkadziesiąt osób, odwróciły uwagę opinii publicznej od problemów górnictwa i Śląska. Mimo, że w zamieszkach uczestniczyło 1-2% demonstrantów, po manifestacji, zamiast nagłośnienia skali problemów, które stoją przed załogami górniczymi, rząd mógł uchylić się od dyskusji nad przyszłością branży, koncentrując się na szukaniu winnych zamieszek.
Jeden z prominentnych działaczy NSZZ ,,Solidarność", Kazimierz Grajcarek twierdzi, iż jest w posiadaniu dowodów, iż to policja przebierała się za związkowców i atakowała policję. W wypowiedzi dla ,,Trybuny Śląskiej" powiedział: Mamy dowody na to, że policjanci po cywilnemu przebierali się w samochodach w koszulki z napisem ,,Solidarność" i OPZZ i sami wszczynali awantury. To prosta socjotechnika. Ludzi, którzy boją się kolejnego dnia, bardzo łatwo sprowokować. Prowokatorzy wywiązali się ze swoich zadań wzorcowo. Jakby tego było mało, jeden z policjantów po cywilu przystawił mi do brzucha broń krótką.
Stanowisko Sztabu Protestacyjno " Strajkowego, wydane po demonstracji, zamieszczamy na stronie 8.
Równocześnie z demonstracją w Warszawie, kilkaset kobiet, żon górników z likwidowanych kopalń i pracownic powierzchni, protestowało w Katowicach, pod siedzibą Kompanii Węglowej. Chciały w ten sposób wspomóc akcję protestacyjną w Warszawie. Sztab Protestacyjno " Strajkowy zapowiedział kolejne manifestacje w Warszawie, jeśli rząd nie wycofa się z zamiaru likwidacji kopalń.
Bezpośrednio po manifestacji w Warszawie, w kopalniach zagrożonych likwidacją, przeprowadzone zostały masówki. Górnicy zdecydowanie odcięli się od awantur, wywołanych w Warszawie przez grupę prowokatorów. W dzień po manifestacji, z trybuny sejmowej Minister Jerzy Hausner oskarżył działaczy związkowych, o to, że posiadając spółki, pasożytują na górnictwie, żerując na kopalniach, a nawet uczestnicząc w handlu długami.
WZZ ,,Sierpień 80" wielokrotnie żądał, aby publicznie ujawniono, jakie związki zawodowe prowadzą działalność gospodarczą, na kopalniach i kto na tym zarabia. Nasz związek na żadnej kopalni nie prowadzi żadnej działalności gospodarczej. Żaden też z naszych działaczy nie jest członkiem zarządu lub rady nadzorczej jakiejkolwiek spółki. Mało tego, na łamach Kuriera Związkowego wielokrotnie ujawnialiśmy i piętnowaliśmy takie praktyki.
Demonstracja w Warszawie to tylko element naszej walki. W krótce spodziewać się należy kolejnych akcji protestacyjnych w obronie kopalń.