Kogut to solidaruch. Chłop ma słaby łeb i szybko mu się w nim pomieszało.
Kiedy maszyniści rozpoczęli strajk o realizację postulatów kolejarzy Kogut dał głos. Jak przystało na wiernego pretorianina władzy Kogut piał przeciwko swoim strajkującym kolegom. Zgłupiał kompletnie, bo zamiast poprzeć walkę w interesie także swoich związkowców, a na pewno całej kolejarskiej braci, bredził coś o tym, że strajk ma charakter polityczny. Kogut sam nie wymyślił tej głupoty. Powtarzał ją niczym papuga za swym związkowym guru, malarzem premierów Krzaklewskim. Według Krzaklewskiego i jego papugi- Koguta, jak ludzie chcą zarabiać więcej, wcześniej przechodzić na zasłużoną emeryturę i ratować swoje przedsiębiorstwo to uprawiają politykę. Z tej samej Koguciej logiki wynika, że jak "Solidarność" powołuje rząd, sprawuje władzę, zwalnia i wywala z roboty za strajk, to prowadzi czysto związkową działalność. Kogut żalił się również, że maszyniści to nie tylko politykierzy ale także złodzieje, bo ukradli "Solidarności" postulaty. Biadolił nad tym, że te same postulaty, które on, Kogut negocjował przez ostatnie dziesięć lat i nic nie wskórał, maszyniści chcą załatwić w ciągu kilku dni. Kogutowi takie praktyki bardzo się nie podobają. Dlatego on i "Solidarność" strajku nie popierali, a każdego kto chciałby się do strajku przyłączyć trzeba za pysk wylać na bruk. Kogut płonie oburzeniem na Zaborowskiego, że to co on, Kogut nieudolnie załatwiał od kilku lat zgłaszając w postulatach, ma być załatwione teraz po kilkunastogodzinnym strajku. Strajku, który on Kogut i jego władza uznali za nielegalny. On Kogut myślał, że jak władza mówi, że przed strajkującymi się nie ugnie to tak zrobi. Dlatego, choć wprost nie kazał zwalniać strajkujących, opowiedział się za podjęciem radykalnych działań wobec protestujących. Nie wiadomo czy Kogut uznawał, że wywalanie Maszynistów na bruk to zbyt mała kara i należy ich od razu rozstrzeliwać. Być może Kogut oprócz tego, że jest wiernym wyznawcą Mańka jest również cichym zwolennikiem Korwina - Mikke, który twierdził, że robotników należy traktować poważnie i jeśli protestują, na przykład wychodząc na ulicę, to trzeba do nich strzelać. A może Kogut po prostu bał się powiedzieć o tym, że protestujących trzeba zwalniać, bo mogło się to nie podobać szeregowym członkom jego związku. Kogut miał także uzasadnienie dlaczego nie wolno ustąpić pod presją strajku i dać kolejarzom więcej zarobić. Otóż zdaniem Koguta takie postępowanie byłoby demoralizujące bo natychmiast inni też chcieliby więcej zarabiać. Co Kogut - podobno związkowiec - ma przeciwko temu żeby inni mieli więcej zarabiać i aby inni też się o to upominali - nie wiadomo.
Być może Kogut znowu cytował obowiązującego obecnie w "Solidarności" proroka Balcerowicza, który powiedział, że Polsce grozi kryzys jeśli ludzie będą więcej zarabiać. Barwnie rozwinął to inny Koguci wódz, Krzaklewski, który powiedział, że jeśli nie zahamuje się wzrostu płac to czeka nas kryzys, taki sam jak w Azji Południowo - Wschodniej. Biedny Kogut, znowu nie połapał się w niuansach. Kiedy Kogut piał, że nie wolno Maszynistom ustąpić, a Balcerowicz grzmiał o tym, że nie da ani grosza, na negocjacjach, po cichu obiecywano strajkującym dodatkowe pieniądze z budżetu.
Kiedy maszyniści zakończą swój strajk, uzyskując to o co walczyli, Kogut zostanie wystrychnięty na dudka. Jest też inna możliwość bardziej prawdopodobna; rząd podpisze porozumienie ale nie z tymi którzy strajkowali. Jest to stara technika władzy, która ma pokazywać, że bierni i pokorni zyskują o wiele więcej niż ci którzy walczą. Oczywiście bez walki nie byłoby możliwe osiągnięcie czegokolwiek, ale tym bardziej władza musi pokazywać coś zupełnie innego. Dlatego potrzebny jest jej taki Kogut, który chętnie stroi się w cudze piórka.
Z ostatniej chwili:
Strajk Maszynistów został zawieszony. Osamotnieni w swojej walce wśród działających na kolei związków zawodowych, poddani presji i terrorowi pracodawcy i rządu, straszeni prokuraturą i zwolnieniami Maszyniści zdecydowali się na zawieszenie swojej akcji. Większość ze spraw, które podnosili została przyjęta przez pozostałe związki i dzięki protestowi jest szansa na ich załatwienie. Całkowitej kompromitacji uległa "Solidarność", której przewodniczący Marian Krzaklewski bredził o komunistycznych spiskach i konieczności surowego i bezwględnego wyciągania konsekwencji wobec protestujących związkowców. Zakładowe ogniwa "Solidarności" pod groźbą wyrzucania z pracy zakazywały swoim członkom udzielania poparcia dla protestu. Powinno to być przestrogą dla członków tego związku w innych branżach. Niech pamiętają na co mogą liczyć ze strony, rządzącej "Solidarności", kiedy ich prawa i interesy będą zagrożone.
Jedynym związkiem zawodowym, który poparł strajk Maszynistów był Wolny Związek Zawodowy ,,Sierpień 80"