Maszyniści się obudzili i chcą transportować więcej. Oczywiście chcą też więcej zarabiać.
Oba te postulaty uważamy za słuszne. Związek Zawodowy Maszynistów PKP wszedł w spór zbiorowy z rządem. Wysunięto 10 postulatów. Między innymi maszyniści chcą zarabiać o 300 zł więcej. Chcą również wiedzieć jaka będzie przyszłość transportu towarowego. Zamiast rozwijania transportu kołowego i zastępowania przewozów kolejowych przewozami samochodowymi, chcą sytuacji odwrotnej. Słusznie podnoszą, że na transporcie kolejowym możemy zarabiać sami, a na transporcie TIR - ami zarabiać będą przede wszystkim potężne firmy zachodnie. Maszyniści domagają się również dofinansowania przez państwo deficytowego ruchu pasażerskiego. Do tej pory deficytowy przewóz pasażerski utrzymywany jest przez dochodowy przewóz towarowy. Dlatego do biletów pasażerskich muszą obecnie dopłacać na przykład górnicy. Płacąc za przewóz tony węgla ze Śląska nad morze około 12 -14 USD, czyli tyle samo, ile kosztuje transport takiej samej tony przez dwa oceany np. z Australii do Hamburga. Kolejarze domagają się również załatwienia swoich spraw socjalnych i nowelizacji ustawy emerytalnej. Jeśli rząd oleje kolejarzy, maszyniści grożą strajkiem generalnym w nocy z 17 na 18 czerwca. I słusznie.
O zagrożeniach wynikających ze złej polityki rządu dla PKP i zatrudnionych tam pracowników pisaliśmy w KZ nr 14. W pełni popieramy protest Maszynistów, uznając nie tylko słuszność ich postulatów, ale również konieczność załatwienia spraw generalnych, które w swoim wystąpieniu zawiera ich protest.