Nasza gazeta z założenia nie zajmuje się ciężkim otępieniem umysłowym, pozostawiając to specjalistom od psychiatrii. Tym razem jednak robimy wyjątek, gdyż rzecz dotyczy posła ziemi śląskiej i jego własnego głosu w sprawie górnictwa.
Otóż poseł SLD Mirosław Podsiadło, mający notabene biuro poselskie w Katowicach na ulicy Szczygłów 24 napisał interpelację poselską do Premiera. Popisał się w niej tak górnolotną znajomością górnictwa, że przebił największych specjalistów z Unii Wolności i AWS łącznie. Zaapelował on mianowicie o likwidację kopalń ,,Wujek" i ,,Staszic". Przynajmniej usiłował o to zaapelować, bo wywodząc się z Katowic nie bardzo wiedział jak się pisze ,,Staszic". Mniejsza o to, najlepsze jest jego uzasadnienie. Napisał on do Premiera, że funkcjonowanie tych kopalń wywołuje w Katowicach uzasadnione niepokoje społeczne. Według posła mieszkańcy Katowic protestują przeciwko istnieniu kopalń!
Ten poseł wykazujący się głębokim rozeznaniem nastrojów społecznych ma za sobą niezwykle liczny elektorat. Do Sejmu dostał się, mając poparcie ,,aż" 975 osób, czyli swojej rodziny i połowy swojego komitetu wyborczego. Gdyby nie Lista Krajowa SLD nie wszedłby nie tylko do Sejmu, ale nawet do Rady Plemienia koczowniczego na Syberii, gdyby tam istniała taka Rada. Niestety jest w Sejmie i to niestety w Polskim, tylko po to, aby w nim rozwijać teorię ,,społecznie niesłusznej polityki wydobywania węgla w kraju, a w tym w szczególności na terenie miasta Katowic". Trzonem jego teorii jest teza o ,,trudnych warunkach bytowych" mieszkańców najbogatszego w Katowicach osiedla willowego w dzielnicy Ligota, pod którą wydobywa węgiel KWK ,,Wujek".
Na zakończenie swojej interpelacji poseł żąda, aby jego sprawę koniecznie rozpatrywali ludzie nie znający się na górnictwie, gdyż w przeciwnym razie nie zostanie zrozumiany i to żądanie jest uzasadnione, ponieważ Podsiadło pojęcia o górnictwie nie ma. My proponujemy, aby jego sprawę przekazać specjalistom z zakresu medycyny.
Na interpelację powinien zaś odpowiedzieć minister zdrowia.