Ludzie nie lubią skomplikowanych układów. Wolą, kiedy wszystko jest jasne proste i czytelne.
Wykorzystują to politycy. Szczególnie często podczas kampanii wyborczych, kiedy podział na dobrych i złych, prostych i garbatych, a przede wszystkim czarnych i czerwonych służy obu stronom. Tak było również u nas, podczas ostatnich wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Dwa wrogie i nieprzejednane obozy stanęły naprzeciw sobie aby zetrzeć się w śmiertelnej walce. Jeden z tych obozów, starzy postkomunistyczni towarzysze, reprezentujący tzw. lewicę identyfikowany jest z Prezydentem Kwaśniewskim. Drugi obóz, tzw. prawicy, słusznej, etosowej władzy, reprezentuje super premier Krzaklewski. Role zostały rozdane. Niczym w klasycznym westernie, pozytywny charakter powinien stanąć do śmiertelnego pojedynku z czarnym charakterem. Dlaczego więc tak się nie dzieje? Wprost przeciwnie, stosunki pomiędzy dwoma panami ,,K" układają się co najmniej poprawnie, a rzec by można, że nawet konfidencjonalnie. Obaj panowie, zamiast zewrzeć się w śmiertelnej walce, prawią sobie nawzajem wywarzone komplementy. W umiarkowany sposób, aby nie zrazić własnego elektoratu, zdają się sobie nawzajem słać różami drogę po której stąpają. Kwaśniewski, wbrew własnemu zapleczu, przychyla się do wniosku Krzaklewskiego o przesunięcie terminu wyborów na jesień, czym daje czas na przygotowanie się do tych wyborów rozbitemu organizacyjnie AWS- owi. Wprawia tym w rozdrażnienie swojego starego towarzysza i "przyjaciela" Leszka. Ale zyskuje za to nowego przyjaciela - Mariana, który ciepło i z sympatią mówi o prezydencie, że stanął na wysokości zadania.
Kolejny szczyt z udziałem dwóch panów ,,K" toczy się w jeszcze przyjemniejszej i sympatycznej atmosferze. Ogłupiały elektorat dwóch panów ,,K" nie wie co się dzieje? Politycy AWS bredzą coś o nowym okrągłym stole, młodzi z KPN - OP posła Słomki witają wchodzącego do Belwederu antykomunistę Mańka okrzykami "hańba" i ,,Targowica!" Starzy towarzysze, którzy na kolanach huśtali młodego Ola w krótkich spodenkach i czerwonym krawacie, płoną oburzeniem.
Tymczasem coraz częściej Maniek albo sam biega z każdym problemem do pałacu prezydenckiego, albo wysyła tam swego malowanego premiera. Krzaklewski nie buczy już na Kwaśniewskiego, nie macha łapami żądając nowelizacji Konstytucji, która jest bękartem poprzedniego układu lewicowego (SLD, PSL, UD, UP) i na którą "Solidarność" miała się nigdy nie zgodzić.
Maniek gdzieś zawieruszył obywatelski projekt konstytucji, pod którym podpisały się miliony i który miał być wprowadzony po przejęciu przez AWS władzy.
Kwaśniewski, który miał być przeszkodą nie do przebycia, dla nie mającej wystarczającego poparcia koalicji AWS - UW, dla odrzucania prezydenckiego weta, jest tej koalicji podporą. Czyżby gdzieś pod stołem doszło do układu pomiędzy dwoma panami ,,K", którzy postanowili kolaborować ze sobą na całego?. Czyżby byłego komunistę i ulubieńca prawicy łączyło coś więcej niż tylko pulchne gęby i wspólne pierwsze litery nazwiska?