Taczkowożony Marszewski w ostatnim okresie wykazuje nadzwyczajną aktywność medialną.
Wszędzie go pełno. Stach otworzyć puszkę konserwy bo z środka może wyskoczyć Wacuś Marszewski. Podobno dowiadywał się ile by kosztowało umieszczenie jego podobizny na puszcze coca coli. Niestety nadszarpnięte kradzieżami finanse Zarządu Regionu nie pozwalają na realizację tego pomysłu. Wyjątkowa aktywność Marszewskiego we wszystkich regionalnych mediach ma prozaiczną przyczynę. Wkrótce odbędą się wybory Przewodniczącego Regionu na czteroletnią kadencję. Wacuś chce więc za wszelką cenę wyprzedzić swoich konkurentów, wychodząc z założenia, że nie jest ważne głupio czy mądrze gadać, ważne aby często. Pomagają mu w tym wszystkie media. Kontrolowane przez dominujące neoliberalne myślenie widocznie uznają, że nic lepszego jak miernota na funkcji Przewodniczącego Regionu. A Wacuś kryteria te spełnia - jest skompromitowany, między innymi sprzedanym strajkiem i wożeniem na taczce. Kompromituje się zresztą na bieżąco publicznie oświadczając, że "Solidarność" nie będzie przeszkadzać rządowi w realizacji reformy górnictwa i hutnictwa. Reformy te to zwykłe zamykanie zakładów i likwidowanie miejsc pracy ale tym się Wacuś nie martwi. On w tym czasie organizuje, rozdmuchany przez prasę do niebywałych rozmiarów Dzień Matki w Warszawie. Piknik w którym ma wziąć udział cała (liczna) rodzinka Wacusia, nazywany dla zachowania pozorów manifestacją, polegać ma na zwiedzaniu Łazienek. Jego zaś celem, jak mówi Wacuś, jest poparcie postulatów rządu. Wacuś cwanie sobie wykombinował, że będzie tak protestował aby nie było to protestowaniem i tak pływał, żeby udając radykała ,,broń Boże" nie narazić się władzy, która daje mu jeść. To Wacuś ma opanowane - nigdy nie kąsał łapy Pana, który go karmił. Widocznie zna powiedzenie, że ręka, która karmi może również dać w pysk. A do tego Wacuś ma już awersję pochodzącą z 1992 roku - podczas taczkowożenia.