15 maja w III Programie publicznej telewizji [TV Katowice], odbyła się dyskusja panelowa, pomiędzy Bogusławem Ziętkiem, Sekretarzem Komisji Krajowej WZZ ,,Sierpień 80", a Wacławem Marszewskim, chwilowo jeszcze Przewodniczącym Zarządu Regionu Solidarności, podczas którego Marszewski starał się wykazać, że on jest ,,cacy", a ,,Sierpień 80" zwalczający AWS-owski program likwidacji górnictwa jest ,,be". Szło mu licho, bo przegranej bronił sprawy. Jak tu bowiem udowodnić, że Solidarność popierająca program restrukturyzacji górnictwa dobrze robi, tym bardziej, że w jego wyniku ma być zlikwidowane 118 tysięcy miejsc pracy, a górnicze płace mają być zamrożone przez 4 lata. Marszewski wił się, plątał i uprawiał demagogię. Gadał coś o sądach i obozach koncentracyjnych. Chyba chciał wystraszyć ,,Sierpień 80"?! Ubolewał nad tym, co górnicy robili protestując w korytarzu Zarządu Regionu, pod biurem poselskim Mańka Krzaklewskiego. Demagogicznie utrzymywał, że Solidarność chce dobrze dla górnictwa. Chociaż trzeba przyznać, nawet nie próbował się specjalnie rozgadywać, bo jak tu wyjaśnić, że białe jest czarne.
Z pustego i Salomon nie naleje, dlatego Marszewski ani przekonywującym, ani wiarygodnym być nie mógł. Krótko mówiąc ,,dał skóry" .
Usiłował także odciąć się od tego, że w stanie wojennym był zatrudniony w zbrojeniowej Hucie Łabędy, produkującej m.in. elementy do czołgów. Przyznał się co prawda do swojej pracy w Kopalni ,,Knurów", gdzie też zajmował bardzo ,,ciekawe" stanowisko. Nie chciał również wyjaśnić, jak to się stało, że będąc członkiem Regionalnej Komisji Rewizyjnej Solidarności przez szereg lat nie wykrył afery finansowej, którą biegły rewident sądowy, badający sprawę z ramienia prokuratury, nazwał prymitywną kradzieżą, uprawianą od długiego czasu. Nie chciał też powiedzieć podczas tego programu, dlaczego jego dotychczasowy kolega Eberchard Pampuch, wcześniej księgowy Zarządu Regionu, nagle się rozchorował i to w chwili, gdy okazało się, że z Zarządu Regionu Solidarności wyparowało parę milionów starych złotych. Marszewski chciał natomiast rozmawiać jedynie o tym, że ,,Sierpień 80" kala symbole. Nikt tak nie kala symboli, jak sama Solidarność, która zamiast ,,po związkowemu" bronić interesów ludzi pracy, dziś propaguje zwolnienia i ograniczenia zatrudnienia w górnictwie i ograniczenie płac, plajtowania górnictwa. Solidarność, kiedyś 10 milionowy związek zawodowy, dzięki takim ludziom, jak Marszewski, Krzaklewski systematycznie topnieje, bo przecież ludzie nie będą należeli do organizacji, która chce ich zwalniać i wpędzać w nędzę. Marszewski tego wiedzieć nie musi, bo byt swój ma zagwarantowany, do czego przyznał się w niedawno udzielonym wywiadzie do Trybuny Śląskiej.
Marszewski nie przyznał się również to tego, że w 1992 roku, gdy górnicy skutecznie strajkowali, protestowali pod Państwową Agencją Restrukturyzacji Górnictwa przeciwko Balcerowiczowskiej polityce urlopowania Załóg górniczych, likwidowania kopalń i ograniczenia ich płac, był przez nich wygwizdany, a nawet wsadzano go na taczkę. Marszewski udał się wówczas do PAWK z podobnymi hasłami jak dziś, że rząd ma rację, restrukturyzacja górnictwa jest konieczna. Wówczas także propagował pogląd, że górnicy zamiast protestować powinni się dać zwalniać.
W jednym z pierwszych wydań naszej gazety ogłosiliśmy konkurs, w którym pytaliśmy czytelników, czy wiedzą jacy związkowcy byli wywożeni na taczkach. Dziś podajemy odpowiedź: Pierwszym wywiezionym związkowcem był podczas górniczego strajku w 1981 roku Mateńka - przewodniczący CRZZ w KWK ,,Szczygłowice". Dwóch następnych to przewodniczący Solidarności w KWK ,,Makoszowy", no i oczywiście Wacław Taczkowożony Marszewski w 1992 roku. Dziś Solidarność, niepomna tamtych niechlubnych zdarzeń nadal popiera i firmuje antygórniczą politykę likwidacji branży. Jak widać, tych minionych parę lat niczego nie nauczyło ludzi pokroju Marszewskiego!
Sekretarz Komisji Krajowej Bogusław Ziętek, kończąc swoją wypowiedź w programie telewizyjnym powiedział: Solidarność, jeżeli nie przyłączy się do 12 związków zawodowych, które rządowy program likwidacji górnictwa definitywnie odrzucają, to zniknie z zakładów pracy. Przecież górnicy nie będą należeć do związkopartii, która ich zwalnia!
Być może aktywiści Solidarności dziś nie muszą liczyć się z Załogami górniczymi, bo mają sklepy, spółki, geszefty i baza członkowska właściwie już się dla nich nie liczy. Kiedyś poeta powiedział: ,,ideał sięgnął bruku". Dziś to samo można powiedzieć o Polskiej Zjednoczonej Partii Solidarność.
P.S. Marszewski krytykując ,,Sierpień 80", nie przeczytał, że domagamy się np. by płace górników - skoro idziemy do Europy - w 2003 roku osiągnęły pułap płac górników w Unii Europejskiej.