Kurier Związkowy
Numer 102  2000-11-04
KZ
TYGODNIK SPOŁECZNY KOMISJI KRAJOWEJ WZZ SIERPNIEŃ 80
Norweski szmal Kempskiego

W świecie “Solidarność" to słowo kojarzące się nadzwyczaj pozytywnie. Bezkrwawa rewolucja, robotniczy zryw przeciwko systemowi totalitarnemu, Lech Wałęsa.

Tak kiedyś kojarzono w świecie słowo “Solidarność". Teraz za sprawą Marka Kempskiego słowo “Solidarność", kojarzyć się będzie również, ze specyficzną gościnnością, najdroższą wodą mineralną i niejasnymi finansowymi aferami.

W dniach od 12 do 17 listopada 1994 delegacja NSZZ “Solidarność" gościła z wizytą w Norwegii. Solidaruchów, którym przewodził Marek Kempski przyjmowała jedna z norweskich central związkowych.

Wizyta Kempskiego musiała być nie lada zaszczytem, a za zaszczyt jak wiadomo trzeba słono bulić. Kempski gwiazdą pierwszej wielkości nie jest, więc zainkasował od Norwegów kwotę zaledwie 76.110 koron norweskich. Norwegowie płacili nie tylko za to, że mają zaszczyt gościć Kempskiego. Zapłacili również za to, że na zaproszenie “Solidarności" gościli w Katowicach. Za pobyt w dniach 12 -13 września 1994 roku delegacja norweskich związkowców musiała sobie zapłacić. Za to, że spali: 9.080 000 starych złotych, za to co zjedli: 38 mln 520 tys. starych złotych, za wynajęcie sali, w której ich podejmowano tylko 3 mln starych złotych. Norwegom kazano zapłacić nawet za wodę mineralną, którą wyżłopali.

Norwegowie musieli coś czuć, bo dużo tej wody mineralnej nie poszło, choć pewnie ciężko było im się powstrzymywać, woleli pewnie kranówę, niż “staropolankę", za którą musieli później sami zabulić. Razem ich pobyt w Katowicach solidaruchy wyceniły na 16 tysięcy 915 koron. Do tego doszły koszty rewizyty w kwocie 59 tysięcy 195 koron norweskich. Związkowcy z Norwegii specjalnie się nie opierali, przy płaceniu za zaszczyt obcowania z zacnym przywódcą Śląsko - Dąbrowskich solidaruchów.

Chcieli tylko aby im pozwolono przelać tą kwotę na wskazane konto. Bardzo to nie pasowało Markowi Kempskiemu, który dobrze wie, że co w garści to w garści. Zdziwiło to Norwegów niezmiernie ale jak sobie Kempski zażyczył tak się stało. Staro norweskie zwyczaje widocznie mówią, życzenie gościa jest dla nas rozkazem.

Wystawiono czek na kwotę 76 110 koron, który Marek i jego towarzystwo natychmiast zrealizowali. Na wszelki wypadek Norwegowie kazali sobie pokwitować fakt pobrania szmalu przez aż 4 osoby. Sądzili, że to ich uchroni przed niejasnościami i kłopotami.

Nie wiedzieli oni jednak, że “Polak potrafi", a Kempski szczególnie. 76 tysięcy koron rozpłynęło się we mgle. Do kasy “Solidarności" nie wróciło, choć powinno. Domyślamy się, że Marek Kempski nic nie wie o tym, co się stało ze skromną kwotą 76 tysięcy koron.

Nic nie znaczy, że jego podpis widnieje na pokwitowaniu, bo jak wiadomo Marek Kempski ważną osobą jest i podpisuje tysiące kwitów. Ile z nich dotyczy rozliczeń zagranicznych podróży trudno ustalić. Wiadomo natomiast, że Kempski na tyle upodobał sobie zagraniczne wojaże, że zasłużył na miano “przewodniczącego wiecznie pielgrzymującego".

Upodobanie do zagranicznych wyjazdów zachował zresztą na stanowisku wojewody. Z licznych swoich wyjazdów do USA przywiózł między innymi obietnicę zsyłania górników na Alaskę. Nic z tego zresztą nie wyszło.

Wśród Polaków mocno zakorzeniona jest tradycja zsyłania ich na roboty w tamtym kierunku. Kiedyś był to Sybir, dlaczego za czasów Kempskiego nie może być to Alaska. Wizytował też Kempski Nowy Jork gdzie zachwycał się panującym tam policyjnym porządkiem. Po powrocie z jednej z takich wypraw zapragnął Kempski wyrzucić z centrum miast wszystkie agencje towarzyskie.

Choć są również tacy, którzy twierdzą, że z agencjami miał na pieńku od czasu kiedy przekonał się, że za korzystanie z usług zatrudnionych tam panienek trzeba słono płacić. Przynajmniej transport miał gratis, o czym wiele mógłby powiedzieć jego kierowca, jeden z oskarżonych w aferze kradzieży pieniędzy w Zarządzie Regionu, który dziwnym zrządzeniem losu zaginął. Wyszedł z domu i nie wrócił . Na tyle skutecznie, że nawet sąd nie może go znaleźć. Nie może mu więc wręczyć aktu oskarżenia, ani wezwania na sprawę, która bez jego udziału nie ma szans się rozpocząć.

Ponieważ wiele wie, być może właśnie o to chodzi, aby wyłączyć jego sprawę do odrębnego postępowania, co pozwoli uniknąć pikantnych i wysoce niemoralnych szczegółów, które zachował w pamięci. Inni współpracownicy Marka Kempskiego też pamiętają co nieco. Kasjerka Zarządu Regionu pamięta na przykład, że za czasów poprzednich przewodniczących (Pietrzyka i Kolosy) po każdym zagranicznym wyjeździe do kasy związku wpływały pieniądze.

Od momentu objęcia stanowiska przez Marka Kempskiego zagranicznych podróży było więcej, za to wpłat żadnych. Nawet ją to nieco dziwiło, bo Kempski wyjeżdżał często. Norweski epizod nie jest więc wyjątkiem. Kiedyś pewien dyktator swoją karierę rozpoczynał od podpalenia Reichstagu. Marek Kempski całą swoją karierę zawdzięcza również podpaleniu - siedziby SDRP na ulicy Rozbrat, podczas demonstracji 25 maja 1995.

Nawet tego nie potrafił zresztą zrobić dobrze. W zasadzie wszystkie inne jego działania - Kontrakt Regionalny, usuwanie narkomanów i sex-shop'ów z centrum Katowic, krucjata wobec agencji towarzyskich z upodobaniem zwanych przez niego burdelami, mistrzostwa Europy na Śląsku w piłce kopanej, które chciał organizować razem ze swoim politycznym przyjacielem Jackiem Dębskim, wysyłanie górników na Alaskę, telefon anty - anty korupcyjny kończyły się kompromitacją i były obliczone wyłącznie na propagandowy humbuk. Jedyne co mu się udało, to znalezienie miejsca dla swych współpracowników z czasów afery “Kempski Gate" w rodzaju Piotra Rojewskiego, który jest szefem “Ruchu".

W przypadku “KZ" jest to zresztą bez znaczenia, bo nas z kolportażu, w podległych mu kioskach, wycofać się nie da. Tego jednak Kempski nie przewidział.

6 kwietnia w ramach organizowanej ,,kampanii antykorupcyjnej" Marek Kempski zwołał konferencję prasową, podczas której ujawnił swojej zeznanie podatkowe. Antykorupcyjna kampania Kempskiego dowiodła, że na terenie województwa śląskiego jest wysoki urzędnik państwowy, który rzeczywiście jest na bakier z prawem i osiąga korzyści materialne, rodzące przypuszczenia korupcji. Tym urzędnikiem jest wojewoda Marek Kempski.

Okazało się, że bezprawnie wszedł on w posiadanie mieszkania komunalnego. Mieszkanie o powierzchni 106 metrów kwadratowych (dziwny to metraż jak na mieszkania zakładowe z zasobów kopalni ,,Sośnica") Kempski otrzymał kilka lat temu od kopalni Sośnica. W tym czasie był już właścicielem mieszkania własnościowego w Gliwicach. Zgodnie z obowiązującym prawem osoba posiadająca mieszkanie własnościowe, nie może równocześnie zasiedlać lokalu komunalnego.

Kempski po ujawnieniu całej afery przez jednego z dziennikarzy, udawał zdziwionego. Przy okazji wyszło również, że w złożonym przez Kempskiego zeznaniu podatkowym jest rażący błąd. W rubryce, dotyczącej odliczeń podatkowych w zeznaniu podpisanym przez Kempskiego, wpisana została kwota 19549 zł, 82 gr. Także tym Kempski był zdziwiony, stwierdzając, że żadnego odpisu nie robił, a zeznanie podatkowe wypełniał nie on, tylko ktoś za niego.

Okazuje się, że po raz kolejny Kempski nie ponosi winy. Winę ponosi któryś z jego współpracowników.

Z oświadczenia o stanie majątku Marka Kempskiego, do złożenia którego zobowiązywały go przepisy prawa, wynika również, że jest on szczęśliwym posiadaczem oszczędności w gotówce w wysokości około (sam dokładnie nie wie ile) 15 000 tysięcy złotych. Z zawartego w dokumencie, własnoręcznie wypełnionego oświadczenia (którego fragmenty zamieszczamy poniżej) wynika więc, że wojewoda Marek Kempski zaoszczędził kwotę 15 milionów złotych, czyli 150 miliardów starych złotych. Ta oszałamiająca dla normalnych ludzi kwota jest równowartością blisko czterech milionów dolarów. Jak na talenty solidarnościowej, rządzącej nomenklatury nie jest to nadzwyczajne osiągnięcie. Jak wynika z raportu Banku Światowego na temat korupcji w Polsce, jest to zaledwie równowartość jednej łapówki, wręczonej w zamian za zablokowanie zmian do nie zbyt ważnej, sejmowej ustawy.

Daniel Podrzycki Bogusław Ziętek

Ponadto w numerze


ŚLIWA SPŁONĄŁ

Norweski szmal Kempskiego

Koalicyjne flagi w koszu

Wyeksmitować przedszkole

DONIESIENIE GWARANTOWANE

GÓRNIKÓW SIĘ ZAGAZUJE

Stosunek Polaków do integracji Polski z Unią Europejską
Cała gazeta w formacie pdf.

Bezpłatna gazeta informacyjna Komisji Krajowej
Wolnego Związku Zawodowego ,,Sierpień 80" - Konfederacja.
Nakład: 50 tysięcy egzemplarzy
Adres redakcji: 40-009 Katowice, ul Warszawska 19, tel (0-32) 253-70-99, fax (0-32) 206-84-30

up
Polecamy strony: Trybuna Robotnicza, Polska Partia Pracy, KPiORP
(c) 2000-2001 Biuro KK WZZ Sierpień 80. All Rights Reserved!