Drugie wydanie
holocaustu?
Najwybitniejszy znawca problemów polityki społecznej w Polsce prof. Antoni Rajkiewicz w wywiadzie dla Trybuny z 17-18.04.1999 r. uwypuklił następujące fakty i zjawiska: cztery lata temu tj. w 1995 r. jeszcze 55 % bezrobotnych otrzymywało zasiłki dla bezrobotnych, dziś tylko 25 % może na nie liczyć, co nie znaczy że muszą je otrzymać. Przy okazji warto wyjaśnić jak i dlaczego cztery lata temu nie otrzymywało zasiłków pozostałe 45% bezrobotnych. Zgodnie z ustawą bezrobotny miał prawo dwukrotnie odmówić przyjęcia oferowanej mu pracy, przy trzeciej odmowie tracił prawo do zasiłku. Aby nabyć ponownie uprawnienie musiał przepracować co najmniej 12 miesięcy, w pełnym wymiarze godzin.
W okresie rządów SLD Miller nakazał urzędom pracy oferowanie bezrobotnym 6-cio miesięcznej pracy pod groźbą utraty zasiłku. W rezultacie takiej manipulacji bezrobotni utracili stare uprawnienia, a nie nabyli nowych. Prawie 3 mln bezrobotnych pozbawiono prawa do zasiłków. Podobne "osiągnięcia", ale w kwestii mieszkaniowej, są zasługą Pani Blidy, również z SLD. W roku 1997 liczba bezdomnych przekroczyła 350 tys. osób, a według Marka Kotańskiego, są to dane bardzo zaniżone. Nie wiadomo jak wielki jest w tej liczbie "margines społeczny" ale szeregi bezdomnych w coraz większym stopniu będą zasilać bezrobotni. Zlikwidowano zasiłki mieszkaniowe przysługujące początkowo bezrobotnym. Po 2004 roku zostaną uwolnione czynsze i właściciele kamienic będą mogli dowolnie podnosić ich wysokość, a od kwietnia do października, usuwać ludzi na bruk, jeśli nie będzie ich stać, na opłaty wysokich czynszów.
Jeden z najwybitniejszych specjalistów kwestii mieszkaniowej prof. Witold Nieciuński w cytowanej pracy "Społeczeństwo polskie w latach 1989 - 1995/6" ujawnił cały dramat sytuacji mieszkaniowej w Polsce, zwłaszcza dla młodych małżeństw. Bogato udokumentował zacofanie Polski w stosunku do krajów Zachodniej Europy, brak jakiegokolwiek programu, a nawet chęci jego opracowania w sferach rządowych.
Dodatkowej pikanterii nadaje sprawie fakt, iż rząd przyznał ulgi od podatku dochodowego dla osób budujących własne domy, uszczuplając w ten sposób przychody państwa w 1995 r. o 1250 mln zł, to jest 12,5 biliona starych zł. Jak wykazała kontrola NIK środki te przeznaczone zostały na luksusowe wyposażenie mieszkań przez grupy najzamożniejsze.
Warta zasygnalizowania jest jeszcze jedna kwestia - problemy i perspektywy ludności wsi i rolnictwa. Jeden z najwybitniejszych specjalistów w Polsce prof. Waldemar Michna podaje wręcz szokujące przykłady destrukcyjnej polityki władz.
W 1992 r. z dnia na dzień uwolniono od cła 8000 asortymentów produktów wytwarzanych przez polskie rolnictwo i przemysł na potrzeby wewnętrzne i na eksport. Zlikwidowano tez bez wyjątku wszystkie dotacje do rolnictwa. Tymczasem, jak dowodzi Prof. Michna, każda złotówka przeznaczona na sensowne dotacje, tj. podniesienie jakości produkcji, kultury rolnej itp. daje 8 zł. przyrostu produkcji w postaci obniżenia kosztów żywności. We wszystkich krajach Zachodnioeuropejskich dotowane jest rolnictwo i dotowany jest eksport produktów rolnych. Polskiemu rolnictwu nigdy takich możliwości nie stworzono, wręcz przeciwnie. Dzięki polskiemu rządowi polskie rolnictwo przegrało konkurencję zarówno na rynkach zewnętrznych, jak też na własnym polskim rynku wewnętrznym.
96% rolników w Polsce ma akumulację ujemną, tzn. sprzedaż produktów nie pokrywa kosztów ich wytwarzania. Tylko 4% rolników posiadających najlepsze, największe, o najwyższej kulturze i wydajności gospodarstwa uzyskuje dodatnią akumulację w wysokości 5000 zł rocznie, tj. 400 zł miesięcznie. Sic! Aż wierzyć się nie chce! Z postępującą destrukcją w.w. branż strategicznych od lat walczy Polskie Lobby Przemysłowe, z udziałem wybitnych teoretyków i praktyków, pod kierownictwem dr Pawła Soroki. Prof. Paweł Bożyk od lat przestrzega, że kontynuowanie dotychczasowego kursu na wyprzedaż za bezcen obcemu kapitałowi najlepszego majątku produkcyjnego i to z większościowym pakietem akcji grozi, że Polska zostanie Państwem i Narodem bez własności. Dodajmy, że po wejściu do Unii Europejskiej, każdy obcokrajowiec będzie miał prawo zakupu ziemi. Polska może zatem zostać także Państwem i Narodem bez ziemi.