Stocznia Gdańska symbol "Solidarności" dziś w upadłości, zdaniem Krzaklewskiego powinna zostać sprzedana! Obawy o jej przejęcie np. przez zagraniczny kapitał - oczywiście niemiecki, Krzaklewski bagatelizuje stwierdzeniem: nie trzeba przesadzać. Ponieważ Marian z altruizmu powszechnie jest znany, zaproponował by nadal pomocy stoczniowcom udzielać za pośrednictwem (...) wykupu cegiełek. Stwierdził również, że pieniądze pozostające w dyspozycji "Społecznego Komitetu Ratowania Stoczni Gdańskiej i Przemysłu Okrętowego przy Radiu Maryja" oraz "Stowarzyszenia Solidarni ze Stocznią Gdańską" powinny zostać przekazane na rzecz komitetu utworzonemu przez NSZZ "Solidarność". Ten komitet jest oczywiście jego.
Przed wyborami gdy czerwona władza szlachtowała Stocznię Gdańską, Marian wiecował dramatycznie apelując o zbieranie pieniędzy dla zwalnianych stoczniowców. Dzisiaj potrójny Przewodniczący będąc u władzy oferuje stoczniowcom dalsze zbieranie cegiełek i zawłaszczanie już uzbieranych środków pomocowych przez inne komitety.
Łgały czerwone media. Marianowi potrójnemu Przewodniczącemu cegiełki nie tylko były potrzebne przed i w trakcie kampanii do Parlamentu, lecz są potrzebne jeszcze dziś. Można na nich przecież zbić kapitał, polityczny.
Potrójny Przewodniczący mógłby się wysilić na coś więcej mając tylu własnych ministrów a wśród nich także odpowiedzialnych za dalsze losy Stoczni! Będąc w opozycji można było tworzyć społeczne komitety pomocowe. Rządząc trzeba ratować stocznię. Krzaklewski wyciągając łapy po społeczne pieniądze nie tylko uprawia pasożytnictwo, ale przeprowadza atak pazernej władzy na oddolne społeczne inicjatywy i ich pieniądze, marnując poświęcenie i ofiarność społeczną.